Żal przegranego

Nie jestem fanką Ronaldo. Nawet nie wiedziałam, kim dokładnie jest Ronaldo, zanim zaczęło się Euro. Wiedziałam oczywiście, że to piłkarz ale umiejscawiałam go gdzieś bliżej Południowej Ameryki, niż Europy. Ozdabiam jednak posta jego wizerunkiem, ponieważ wczoraj zwrócone były na niego oczy kibiców piłkarskich z Portugalii (hiiiii, jest Portugalczykiem ;)) i okolic. Na jego zwycięskie kopnięcie piłki czekali wszyscy. Niestety nie doczekali – mecz i dogrywka bez bramek, o wyniku zadecydowały karne. Nie dotrwałam do nich, zasnęłam. Wiem, wiem, prawdziwy kibic nie zasypia, ale ja jestem takim niedzielnym kibicem i nawet prawa jazdy na oglądanie meczy nie posiadam.

Posiadam za to taką właściwość umysłu, która każe mi kibicować tym, których wszelkiej maści eksperci słownie wyeliminowali z gry już przed meczem. Zatem jeśli przepowiadają, że w finale zagra Hiszpania z Niemcami, to ja w pólfinale będę kibicować Portugalii i Włochom. Gdy oglądam jakieś widowisko telewizyjne, gdzie uczestniczy zmagaja sie w śpiewie, tańcu, lepieniu pierogów na czas – zwykle po cichu trzymam kciuki za osobę, która jest ciut gorsza od najlepszych, przez to z definicji skazana przez jurorów na porażkę. Chyba, że delikwent fałszuje. Tego nie jestem w stanie wybaczyć. Wszystko inne – owszem. Oglądając wczorajszy mecz uświadomiłam sobie, że nie tylko ja tak mam – doniecki stadion buczał, gdy sędziowie nie uznawali fauli na zawodnikach portugalskich, albo wręczali im żółte kartki. Ukraina kibicowała Portugalii! Zauważcie, że często podobny mechanizm rządzi SMS-owym głosowaniem w konkursach talentów. Wystarczy, że jurorzy namaszczą kandydata na zwycięzcę, by widzowie wybrali jego mniej docenionego konkurenta.

Czyli nie tylko ja tak mam. Wnioskując z pobieżnych obserwacji socjologicznych, ten mechanizm jest powszechny. Ciekawe, skąd się bierze… Nie lubimy prymusów, czy jak? Sportowcy mówią, że bycie drugim w klasyfikacji jest motywujące, bo masz do czego dążyć. Bycie pierwszym oznacza już tylko próbę obrony tytułu, co nie jest już tak ekscytujące. Może to o to chodzi – jesteś pierwszy, jesteś nudny? Kibicowanie „drugiemu” podnosi temperaturę spektaklu? Jak myślicie?

(Pamiętajcie, że mój blog jest na początku walki o Waszą uwagę!)

Złoto Usta na pierwszej prostej

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Żal przegranego

  1. Michał Franczyk pisze:

    Cześć

    Ja już jestem Twoim fanem !!!!

    W meczu o którym piszesz – czyli z Hiszpanią – nastroje byly takie, że Hiszpanie byli przez wszystkich uważani za faworyta – a faworyt, żeby zdobyć szacunek musi nie tylko wygrać – własciwie nawet nie chodzi o wygraną -ważniejsze jest, że faworyt musi pokazać, że swoim „występem” przewyższa rywala – czyli mówiąc krótko że jest po prostu lepszy – niestety na boisku okazało się, że to Ronaldo z kolegami byli, szybsi, bardziej pomysłowi stwarzali więcej okazji i po prostu grali bardziej widowiskowo – a Hiszpanie grali jakby był to ich drugi mecz tego dnia – i za to dostali gwizdy z widowni, spowodowane rozczarowaniem publiki…

    Masy wyznają bowiem zasadę ( moja modyfikacja ) —> Umarł Król niech żyje NOWY KRÓL

    Chcesz więcej komentarzy??? 🙂 Pisz więcej 🙂

    Pozdrowionka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s