O mężczyznach na drodze…

Zanim zacznę. Nie biorę udziału w tradycyjnej dyskusji „kto jest lepszym kierowcą”. Znam świetnie jeżdżące kobiety oraz takich mężczyzn, nieobcy są mi także fatalni kierowcy płci obojga. To nie jest tekst o prowadzeniu samochodu! Jest o męskiej naturze, która objawia mi się ostatnio za kierownicą…

Dziękuję. Zapinamy pasy, sprawdzamy ustawienie lusterek i ruszamy!

Do tego tematu sprowokowała mnie wczorajsza podróż autostradą. Mam oto samochód i zdarza mi się go prowadzić. Niby nic szczególnego, ale – uwaga – uwaga – moje auto ma cudny kolor róż metalik… Zakup takiego akurat koloru nie był kwestią wyboru, raczej braku wyboru oraz ceny obniżonej właśnie ze względu na ową nietypową barwę. Właściwości jezdne ów środek lokomocji ma zacne, silnik mocny, zacięcie lekko sportowe, satysfakcja z naciśnięcia na gaz jest. Z mojej strony wszystko gra. Ale, jak się okazuje, mój samochód to czysta prowokacja na drodze. Wyraźny sygnał seksualny. Jest niczym czerwona sukienka, szpilki w panterkę, york w torebce, tudzież inne atrybuty „kobiecości”, które działaja na panów jak płachta na byka. Pobudzają męską część ludzkości do działania.

Wróćmy na drogę. Jadę sobie zatem wczoraj spokojnie autostradą. Prawym pasem, 110 na godzinę (jak Pan Bóg przykazał oraz jak mówią zasady eco drivingu), słonko świeci, radyjko śpiewa, droga puściutka. cud, miód, malina. Nagle we wstecznym lusterku dostrzegam mały czarny punkt o dwóch światłach. BMW! Prawdziwy wóz dla prawdziwego mężczyzny! Porusza sie z prędkością – na oko – 150 na godzinę. Zbliża się. Jego kierowca dostrzega kolor mojego wozu. Naciska na gaz, zmienia pas na lewy i… mija mnie. Na blacie musi mieć ze dwie setki, bo wywołany przez niego podmuch wiatru dosłownie spycha mnie na pobocze.

Kolejna sytuacja. Tym razem ja na pasie środkowym, na prawym samochód małolitrażowy, za kierownicą pan. Wyprzedzam go, bo jedzie dosyć wolno. Zjeżdżam grzecznie na prawy pas, zgodnie z zasadami przepisów o ruchu drogowym i wtedy mały litraż się budzi! Wyciska ze swojego autka ostatnie krople paliwa, pogania 60 koni i… jeeeeest! Wyprzedził różowy samochód! Brawo proszę pana. Nie chce mi się bawić w tę głupią grę, więc zdejmuję nogę z gazu i obniżam prędkość, by dać mu satysfakcję. Niech ma.

Wreszcie zjazd z autostrady. Skrzyżowanie, dwa pasy w jedną stronę. Czekam na zielone, przede mną dwa inne wozy. Wrzucam jedynkę, już mam ruszać, nagle z prawej strony mija mnie rycząc samochód marki WV (a jakże – Golf!) z krewkim samcem za kółkiem. Wymusza pierwszeństwo i cudem wbija się między mnie i pojazd poprzedzajacy. Zuch! Wyprzedził babę w różowej „śwince”. Plus 10 punktów do męskości.

Powoli przyzwyczajam się do tego, że jako kierowca takiego autka jestem skazana na drogowe zaczepki. OK, nie zamierzam kopać się z koniem (końmi) pod maskami ryczących maszyn naszych wspaniałych mężczyzn. Niemniej jednak męska natura i jej przejawy na drodze nie przestają mnie zadziwiać 😉

Zmotoryzowana Złoto Usta

PS

Wpis ten dedykuję koledze, który przeżył załamanie nerwowe na wieść, że zakupiłam autko w kolorze róż-metalik.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „O mężczyznach na drodze…

  1. Chciałbym tu dopisać, że i mnie zdarza się prowadzić owo cudo. To dopiero doświadczenie 🙂

  2. ŁS pisze:

    Wspieramy Cię, Wojtku, wspieramy 😉 Ciebie oczywiście też, Złoto Usta 🙂

  3. Michał Franczyk pisze:

    Cześć

    Przyznaj się – chyba „objawiło Ci się” bo dawno nie „prowadziłaś” tylko jeździłas – a to różnica…

    Wydaje mi się, że zachowanie kierowców w wymienionych markach nie ma nic wspólnego z kolorem Twojego wozu – po prostu jak masz parę koni pod maską to wyprzedasz, różowe, żółte i inne „rowery”. Kto jak kto, ale Ty powinnaś zrozumieć Pana w BMW i VW – przypomnisz sobie wkrótce jak siądziesz jako pasażer w nowym wozie Twojego Ukochanego i pojedziemy na wspólny wypad autostradą – Ja opelkiem kuturalnie 110 na godzinę i Twój Mąż ze 160 kucykami pod maską – również 110 na godzinę :))))) śmiem wątpić – posłuchaj wtedy jego komentarzy – zobaczysz że nie mają nic wspólnego ani z kolorem auta, ani z tym czy za kierownicą siedzi kobieta… i czy jej wóz jest różowy…

    P.S. świetnie że piszesz – dawaj więcej tematów …. :))))))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s