O czasie w dniu Włóczykija

Przepraszam, dawno nie pisałam. Brak czasu by usiąść, pomyśleć i spisać własne przemyślenia. Dlatego o czasie i jego pozytywnym marnowaniu dziś będzie. Post ozdabiam figurą mojego ukochanego bohatera. Dziś ma swoje święto. Zatem i ja swe święto mam, zwłaszcza, że pozornie bezcelową włóczęgę uważam za jeden z lepszych sposobów czasu marnowania.

Czas – słowo-klucz, które otwiera drzwi do braku czasu. A „brak czasu” brzmi niczym usprawiedliwienie egzystencji ludzi bardzo ważnych i potrzebnych, ponieważ niezwykle zajętych. Ludzi tych rozpoznasz po tym, że nawet przez sen piszą e-maile, zaś swe niekończące się telefoniczne pogawędki kontynuują w toalecie, na ślubie i w szpitalu. Niestety w mojej własnej egzystencji takie szalone okresy powtarzają się niczym koszmarny sen idioty, poprzetykane li tylko krótkimi epizodami urlopu. Jedynie żelazna zasada „na wakacje nie zabieramy laptopa” pozwala mi odetchnąć, zastanowić się i stanąć obok własnej osoby. Boczna perspektywa wiele zmienia, ośmieszając codzienny kierat chomiczego kółeczka. Dlatego wakacje są bardzo dobre. I poczytać i powłóczyć się można i zmarnować trochę czasu na wiele innych sposobów…

Zwykle jednak urlop zaczynam od przypływu paniki. Obliczam nerwowo, co będę robić. Układam plan dnia – śniadanie pół godziny, przygotowania do wyjścia – godzina, wycieczka – trzy do czterech godzin, obiad – godzina, powrót do pensjonatu – pół godziny… Co ja zrobię z resztą czasu??? A jeżeli będzie padało??? Z nudów umrę! Szlak mnie trafi! Do domu wrócę, laptopa chwycę i dalej – buszować po portalach gospodarczych, wpisy na Facebooka wrzucać, na maile odpowiedać, SMSy wysyłać! Na takich obłędnych myślach mija mi pierwsza wakacyjna doba. Potem czas zwalnia, ja zwalniam, nerwowy marsz przechodzi w luźną włóczęgę, jest bosko. Niestety, wszystko co dobre i powolne (szybko) się kończy i nadchodzi nowy czas – czas wracać!

W pierwszy roboczy poniedziałek siadam przy biurku z kubkiem parującej kawy w ręku, odpalam laptopa, otwieram program pocztowy… Najbliższy tydzień poświecę na stopniowe przyspieszanie do normalnego roboczego tempa. W piątek osiągnę mistrzostwo w pracy na czas. Zapomnę o urokach czasu marnowania. Bo któż w tym świecie ma na to cudowne zajęcie… czas?

Złoto Usta w drodze (do samozapracowania)

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s