Coachingowa podróż ku szczęściu

coawysCoaching (choć swoje korzenie wywodzi ze sportu) zawsze kojarzył mi się z pracą zawodową. Szczególnie ze środowiskiem warszawskich, nieco znudzonych menedżerów. Oto taki „operejting dajrektor” czuje, że nadszedł moment na kontakt z Mędrcem, kimś, kto go oświeci i sprowadzi z powrotem na właściwą zawodową ścieżkę, w tym celu zmuszając do uprawiania śpiewów chóralnych, wolontariatu w schronisku dla zwierząt lub pieczenia babeczek z przyjaciółmi. Ot – moda, jak spotkania integracyjne, wyjazdy firmowe połączone z survivalem, czy też oceny pracownicze 360 stopni. Taki był mniej więcej mój stosunek do coachingu – kolejny sposób na kreowanie potrzeby, by następnie móc sprzedać usługę… Nie przyszłoby mi do głowy, że celem coachingu może być dążenie do szczęścia. A to mocno zmienia postać rzeczy i moje postrzeganie tematu…

Trafiła w moje ręce książka Macieja Bennewicza pt. „Coaching na Wyspach Szczęśliwych” (dzięki Marta, że miałam okazję przeczytać ją, zanim trafi do księgarń – bycie pierwszą zobowiązuje ;)). Jest to pozycja traktująca o drodze do szczęścia właśnie. Autor jest coachem, ale nie takim zwyczajnym. Nie działa jak typowy coach – wyznaczamy cel, szukamy dróg i zasobów, osiągamy cel, do widzenia, następny proszę. W swej praktyce zawodowej korzysta z mądrości ludzi, którzy w czasie tysiącleci zamieszkiwali różne zakątki naszego globu, i tych, którzy zamieszkują go dziś. Czerpie z religii (o których ma podobne zdanie, jak ja…), tradycji i kultury różnych narodów i napotkanych w drodze osób. Pomaga ludziom odnaleźć ich własną ścieżkę, jednak nie po to, by byli skuteczni, bogaci, zwycięscy etc. Pomaga im osiągnąć stan szczęścia i myśleć oraz działać w sposób, który im to szczęście zapewni na trwale. Bo szczęście jest sposobem myślenia, podejściem do życia, świata i zdarzeń, które nas spotykają. To, co dzieje się dookoła nas nie jest ani dobre, ani złe – to nasze myśli nadają zdarzeniom pozytywny bądź negatywny kontekst. Bennewicz świetnie pokazuje, że to my sami jesteśmy swoim największym wrogiem – kiedy „gdybamy” zamiast działać, oceniamy innych, zamiast pozwolić im być sobą, pożądamy bez opamiętania, kłamiemy. Tak, pierwsza część książki jest na „nie” – pokazuje nam nasze wady i negatywne skutki, jakie ich pielęgnowanie ma dla osobistego szczęścia.

Druga część „Coachingu na Wyspach Szczęśliwych” to już sam, płynący ze stron książki optymizm. Autor (wraz z przyjaciółmi coachami) wskazuje „co szczęściu pomaga”. W jego radach, ale także opowieściach z dalekich i bliskich krain, które towarzyszą nam od początku do końca lektury, widać wielki wpływ mądrości Wschodu. Mnie przede wszystkim uderzył przemożny wpływ buddyzmu – w założeniu najbardziej pokojowej i przyjaznej ludziom religii (a może po prostu filozofii życiowej?). Możliwe, że zgadzam się z autorem po prostu dlatego, że odpowiada mi obraz świata, jaki przedstawia w swojej książce. A może, tak jak Bennewiczowi, buddyzm i taoizm są mi bliskie. Możliwe także, że jednoczą mnie z nim poglądy na niewyczerpywalny temat religii i religijności. Jakiekolwiek są przyczyny tego, że czytałam tę książkę z zapartym tchem, jedno wiem na pewno – warto mieć ją w swojej biblioteczce i wracać do niej w momentach, gdy jesteśmy „na skrzyżowaniu dróg” i nie wiemy, w którą stronę ruszyć dalej. Będzie także świetnym prezentem dla przyjaciela, który podejrzanie dużo narzeka, nie godzi się na otaczającą go rzeczywistość i generalnie jest na „nie”. „Coaching na Wyspach Szczęśliwych” powinien pomóc. Nawet, jeśli od razu nie będziecie na „tak”, coś w was zostanie i zmusi do refleksji. Nad sobą, światem i… po prostu szczęściem.

Szczerze i z radością polecam

Złoto-Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s