Miasto rubinowych gwiazd

MATRIO_okladka.aiKolejny raz uraczę Was recenzją książki. Z małym poślizgiem, jako że „Matrioszkę Rosję i Jastrzębia” przeczytałam w Chorwacji, jednak konsekwentnie i z przyjemnością oddaję się pasji recenzenta (by zrecenzować trzeba wszak najpierw przeczytać, a pochłanianie lektur to moje prawdziwe hobby ;)).

Siedzę sobie ci ja nad basenem przynależnym do naszej willi nieopodal Dubrownika, leczę przywleczone z Polski zapalenie oskrzeli, zazdroszczę tym, co to bez gorączki pluszczą się w krystalicznie czystej wodzie i czytam. Rekonwalescentowi nie pozostaje nic poza wypoczynkiem, polegiwaniem w cieniu i lekturą. I choć początkowo przerzucam kartki z niechęcią, wściekła, iż choroba psuje mi wyczekiwany wyjazd, wkrótce zapominam o uroczym świecie wokół mnie, przenosząc się duchem do zimnej, tajemniczej Moskwy, którą prezentuje mi Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia w stolicy Rosji.

Autor z mistrzostwem prowadzi narrację. Odsłania przed czytelnikiem zakamarki słynnej „rosyjskiej duszy”, często niezrozumiałej, a przez to niepokojącej mieszkańców Polski. Udowadnia, że jesteśmy tyleż odmienni, co podobni do siebie. W polskim umyśle Rosja i Rosjanie zajmują sporo miejsca – potężny i groźny nieraz sąsiad, siłą rzeczy pozostaje dla nas istotny. Tymczasem okazuje się, że w drugą stronę to nie działa. Rosjanie interesują się nami mało, inaczej, niż w czasach Związku Radzieckiego, gdy Polska była dla nich oknem na świat i ośrodkiem kultury nieomal wolnej i inspirowanej mitycznym Zachodem.

Stąd też Polska i Polacy nie zajmują w książce wiele miejsca. To dobrze – nie lubię tradycyjnego polskiego jęczenia na zły los i podstępnych sąsiadów… Autor skupia się raczej na samych Rosjanach, rosyjskiej kulturze, myśli politycznej, osiągnięciach współczesnej Rosji. Bardzo ciekawa i pouczająca lektura, zwłaszcza dla kogoś, kto wschodniego sąsiada nigdy nie odwiedzał osobiście. Zresztą, aby prawdziwie poznać jakiś kraj i jego mieszkańców, nie wystarczy pojechać tam na wakacje. Trzeba pobyć, pożyć, załatwić kilka spraw w urzędzie, poznać kilku ludzi, wypić z nimi kilka wódek i posłuchać kilku prawdziwie życiowych opowieści. Tak jak autor „Matrioszki Rosji i Jastrzębia”. Dzięki temu książka jest nie tylko świetnym reportażem z Moskwy. Jest także opowieścią z tajemnicą… Ale o tym przekonają się tylko ci, którzy przeczytają ją osobiście.

Polecam

Zaczytana Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s