Minimalizm

dont worryNie lubię rzeczy zbędnych (poza biżuterią, która nie służy absolutnie niczemu z praktycznego punktu widzenia…). Nie mogłabym mieszkać we wnętrzu typu „muzeum”, które zastawione jest prezencikami, pamiątkami z podróży, zdjęciami psa we wszystkich możliwych ustawieniach i perspektywach… Nie gromadzę ubrań, których nigdy nie ubiorę (ciotka mojej ciotki zbierała takie ubrania, bo twierdziła, że przydadzą jej się… do pociągu. Nie wiem, dlaczego akurat na okoliczność podróży pociągiem planowała wyglądać jak strach na wróble ;)), śrubek, guzików, nie mam manii zapełniania każdego pustego fragmentu ściany obrazeczkiem. Mierzi mnie to. Zresztą, im jestem starsza, tym bardziej doceniam zalety nieposiadania. Niegromadzenia. Oraz niepragnięcia. To nie to, że mnie nie stać. Jakbym się spięła w sobie, to nawet może mogłabym kupić sobie, nabyć, zostać dumną posiadaczką (tu wpisz sobie Czytelniku to, o czym marzysz). Ale nie kupię sobie. Bo nie chcę. Szkoda mi wysiłku włożonego w zarobienie pieniędzy tylko po to, by za chwilę wydać je na przedmiot, którym będę cieszyć się tylko w momencie zakupu (tak miałam – czynność kupowania cieszyła, potem zostawał tylko kac z powodu wyrzuconych w błoto pieniędzy).

Stałam się minimalistką. Nie kupuję, bo nie pragnę mieć. Gdy zepsuje się coś, czego i tak nie używam, wyrzucam i nie kupuję następnego. Gdy taki los spotka przedmiot użyteczny, najpierw myślę, czy nie można go jakoś naprawić (mam naprawdę genialnego szewca tuż obok mojego miejsca zamieszkania!). Jeśli naprawdę nie można już nic zrobić, kupuję nowy. Bez poczucia, że nabywam coś, co jest zbędne. Nie wyrzucam jedzenia, bo mam go w lodówce tyle, ile wiem, że zjemy. Gdy coś w domu się kończy (cukier, ser, przyprawa curry), zastanawiam się, zanim pojadę do marketu – może ten konkretny produkt mogę kupić w osiedlowym sklepiku? A może wytrzymam bez tego jeszcze kilka dni? Zauważyłam, że robię ostatnio wszystko, byle tylko nie jechać do centrum handlowego. A jeśli już tam się znajdę,  staram się jak najszybciej wyjść. I mam dzięki temu więcej czasu na sprawy naprawdę ważne. Co jest fajne i co także Wam polecam.

Na koniec kilka odpowiedzi na pytanie, dlaczego warto być minimalistą. Nie tylko materialnym, także mentalnym.

Stając się minimalistą:

  • zyskasz więcej wolności,
  • zyskasz więcej czasu,
  • zyskasz więcej miejsca na to, co naprawdę się liczy,
  • będziesz miał mniej zmartwień,
  • będziesz miał więcej przyjemności,
  • staniesz się oszczędniejszy,
  • staniesz się przyjaźniejszy dla przyrody,
  • staniesz się zdrowszy.

Powyższe mądrości nie są moje. Pożyczyłam je, ponieważ podobały mi się i zgadzam się z nimi. Typowe zachowanie minimalisty – po co wymyślać coś, co już zostało wymyślone? 🙂

Wasza Mini-Złoto Usta

PS

Zmarł Andrzej Batko. Był jedną z czołowych postaci w polskim środowisku NLP. Nie lubię NLP. Jednak Andrzeja Batko miałam okazję poznać i lubiłam go. Był mądrym człowiekiem. Podzielę się z Wami jedną z mądrości, jakimi on podzielił się ze mną:

Jeśli wiesz, że za tydzień masz umówioną wizytę u dentysty, możesz zachować się na dwa sposoby – zacząć martwic się i bać bólu już dziś. Większość ludzi tak robi i dzięki temu mają z głowy radości całego tygodnia. Możesz także nie myśleć o wizycie. Boleć będzie tak samo, bać będziesz się tak samo, ale dopiero tuż przed i w trakcie wizyty. Resztę tygodnia przeżyjesz naprawdę miło. Zatem nie martw się przyszłością – jeszcze nie nadeszła.

Dziękuję Panie Andrzeju za te słowa! Przydają mi się…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s