Lago di Garda

(Drogi Pamiętniczku, przepraszam, że tak długo nie pisałam. Nie składało się. Kropka w temacie.) Kto mnie zna, ten wie, że od lat głoszę sławę Włoch i wyższość słodkich włoskich wakacji nad Egiptem, Tunezją, tudzież greckimi wyspami. Pewnie dlatego, że w/w nie odwiedzałam, więc się nie znam. Ale co tam – nie znam się, to się wypowiem. Dzisiaj o moim najnowszym wakacyjnym odkryciu. Otóż jezioro Garda…

Wyobraź sobie, że mieszkasz, niczym bohater w wieży, w pokoju z balkonem w trzy-i-pół-gwiazdkowym hotelu. W cenie wliczone masz śniadania oraz tzw. obiadokolacje w towarzystwie silnej grupy niemieckich turystów. Miła pani codziennie ścieli ci łóżko, wymienia ręczniki i podsuwa nową rolkę papieru toaletowego (po kilku dniach papier tworzy piękną nadbudówkę na łazienkowym kaloryferze). Do Twojej dyspozycji są dwa baseny, bar i niezła restauracja, gdzie ceny nie powalają na kolana. Przyjemnie, słonecznie (ale bez przesady), sielsko-anielsko. Najlepsze jest jednak co innego. Najpiękniejsza jest przyroda, która cię otacza. Masz pokój z balkonem, a z niego obłędny widok na jezioro Garda. Błękitne, krystalicznie czyste, rankiem i wieczorem osnute mgłą (bywa, że mgła jest tak gęsta, iż wydaje ci się, że Twój balkon jest w niej zawieszony). Po Gardzie pływają promy, windsurferzy, kitesurferzy… Niemal wprost z jeziora wyrastają szczyty gór, miejscami wysokie na ponad 2 tysiące metrów, dołem porośnięte lasem, wyżej kosodrzewina, wreszcie nagie skały.

Do twojego hotelu prowadzi wąska droga, częściowo wykuta w skale. Wije się wzdłuż jeziora, czasem wznosi, innym razem opada, zaskakuje ostrymi wirażami i widokami – co chwilę zza zakrętu wyłania się kolejna ciekawa miejscowość, pamiętająca rzymskich cesarzy: a to kurortowa Riva del Garda, a to zjawiskowe, pachnące aromatem cytryn Limone (che romantico!)… Wszędzie panuje łagodny klimat, nie jest ani za zimno, ani za gorąco, słońce nie pali, tylko ogrzewa łagodnie. Otwórz okno w swoim klimatyzowanym samochodzie – oczaruje cię woń kwiatów. Takiego bogactwa flory nie spotkasz chyba w żadnym innym zakątku Europy! Takich cytryn, wielkości sporego grapefruita także nie zobaczysz nigdzie indziej. A wszystko to rejon zawdzięcza zbawiennemu dla klimatu połączeniu wielkiego jeziora z wysokimi górami. Raj dla zmotoryzowanych i… zmotocyklowanych.

Ludzie są tu przemili i bardzo twórczy. Uśmiechają się, cierpliwie odpowiadając na pytania turystów. Nawet, jeśli akurat nie mówicie w żadnym wspólnym języku, mieszkańca okolic jeziora Garda to nie zrazi – pomoże ci na migi. Dobrze nakarmi i napoi. W jego miniaturowym, kamiennym sklepiku kupisz lokalne pamiątki, które jeszcze długo będą przypominać ci o magicznym jeziorze Garda.

Wszystko to możesz mieć za pieniądze mniejsze, niż ci się wydaje. I jest to całkiem niedaleko – zaledwie 1100 km dobrej drogi z południa Polski. 130 km od Wenecji w jedną, od Mediolanu w drugą stronę. Raj, z którego nie chce się wracać.

Polecam!

Wasza rozmarzona Złoto Usta

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Podróżniczo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s