Naiwność, tchórzostwo i chciwość

odwagaPewnego profesora nauk ekonomicznych z uczelni tzw. Ligi Bluszczowej zapytano, czy śledzi zawodowe losy swoich byłych studentów. „Oczywiście” – odparł profesor – „To bardzo zdolni ludzie! Nie wszyscy jednak osiągnęli zawodowy sukces.” Dziennikarz przeprowadzający wywiad ciekaw był, dlaczego jednym absolwentom powodzi się lepiej, niż innym. Wyższy iloraz inteligencji? Lepsze znajomości? Więcej pieniędzy? Co wyróżniało zwycięzców? „Tylko jedna cecha. Odwaga” – rzekł uczony.

„Do odważnych świat należy” – to oklepane stwierdzenie jest prawdą. „Im większe ryzyko, tym większa premia” – dlatego ci przedsiębiorcy, którym się udało, zarabiają znacznie więcej pieniędzy, niż bezpieczni ze swą wypłatą na koncie pracownicy etatowi. Oczywiście za przedsiębiorcą, który odniósł sukces, stoi dziesięciu innych, którym się nie udało… cóż taka cena odważnych wyborów. Ale kusi, bo potencjalna premia może wynagrodzić wszelkie trudy. Do tego daje wolność i niezależność. Kto tego nie pojmuje, nie zrozumie ani świata pieniędzy, ani świata… polityki. Niestety, na razie wygląda na to, że świat polityki też tego nie rozumie, ogarnięty wizją tymczasowych zysków i najbliższych wyborów.

Kto zna trochę historię, ten na pewno zauważył, że rosyjska myśl polityczna jest zawsze taka sama. Nieważne, kto rządzi – car, gensek czy prezydent – zamordyzm wewnątrz kraju, szantaż ekonomiczny na zewnątrz. A jak masy zaczynają się burzyć, robimy wojenkę, żeby „ciemny lud” mógł poczuć, że choć głodny i przyduszony, należy do narodu zwycięzców. Do tego atmosfera oblężonej twierdzy i nasza strefa wpływów. Czyli: Ukraina to taka „mniejsza Rosja, nowa Rosja, bliska zagranica” (nie cieszcie się – Polska, Estonia, Łotwa, Litwa, Macedonia, Armenia i kilka innych krajów też). Wydaje się, że politycy naszego regionu rozumieją to dosyć dobrze i próbują ostrzec resztę sytej Europy. Ale ona chowa głowę w piasek. Woli udawać, że nic poważnego się nie dzieje. Wyraża słowny sprzeciw, któryś raz z kolei grozi sankcjami, pomrukuje. A za plecami opycha Rosjanom swoje okręty bojowe, broń, technologię… Liczy kasę zaoszczędzoną dzięki korzystnej cenie rosyjskiego gazu i ropy. Drży przed wycofaniem ze swoich giełd rosyjskich pieniędzy. Jest syta, chciwa i będzie do upadłego walczyć o zachowanie status quo. Oczywiście wyłącznie na słowa.

Pan Putin nas testuje. Wypuszcza dyplomatyczne, gospodarcze i militarne pociski i obserwuje, jakie będą reakcje. Kto ma usta pełne frazesów a zza pleców wyciąga rękę po petrodolary. Kto naprawdę próbuje mu bruździć, choć niewiele może (my? ciekawe, czym będziemy ogrzewać domy w zimie…). Siedzi sobie i myśli, jak daleko może się posunąć, zanim zareagujemy. Robi kolejny krok naprzód i widzi: poza czczym gadaniem, nic się nie dzieje… Nikt nie chce wojny. Wojna jest straszna. Po tym wszystkim, co spotkało nasz kontynent w XX wieku nie ma prawa się powtórzyć. Ale: si vis pacem, para bellum (łac. jeśli chcesz pokoju, gotuj się do wojny). Przez lata próbowaliśmy namówić Rosjan do dialogu. Cierpliwie uczyliśmy naszego sposobu myślenia. A teraz oni się z nas śmieją. Bo jesteśmy naiwnymi, chciwymi tchórzami.

I zapłacimy za to.

Wasza Publicystyczna Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s