Dlaczego nie biegam

running       Wpis ten dedykuję wszystkim moim przyjaciołom, znajomym, kolegom, rodzinie, która biega lub uprawia inne formy aktywności fizycznej.

Mam wrażenie, że cały świat biega. Albo intensywnie ćwiczy na siłowni. Codziennie pływa. Do upadłego jeździ na rowerze. A ja nie. Jednak, ponieważ wypunktowywania są w modzie (np. 10 rzeczy, które musisz zrobić przed czterdziestką, 5 przyczyn Twojego codziennego zmęczenia, 7 grzechów pracujących matek etc.), pozwólcie, że uzasadnię moje nie-bieganie w punktach:

1. Lekarz mi zabronił (co prawda było to 17 lat temu a przyczyna już nie istnieje, ale zawsze – mam to na piśmie).

2. Zmęczyło mnie bieganie. Biegałam intensywnie między 15 a 18 rokiem życia. W ramach uzupełnienia intensywnego treningu siłowego, gdyż zamierzałam zostać komandosem/iron manem/antyterrorystą/żołnierzem mafii. Dokładnie nie wiedziałam, ale kimś silnym. A potem… patrz punkt pierwszy.

3. Jeśli chodzi o bieganie – jestę hipsterę. A hipster robi coś tylko do momentu, gdy stanie się to modne. Zatem biegałam (patrz punkt poprzedni), gdy Wy jeszcze nie wiedzieliście, że może to być sposób na życie 🙂 Teraz nie biegam, bo to modne.

4. Buty mnie bolą. Mam takie specjalne super obuwie sportowe z łyżwiastym logotypem – specjalnie do biegania. Po pięciu minutach STANIA w tymże obuwiu mam wrażenie, że stopy mi się palą. Każdemu, kto chce zacząć biegać, ale tak jeszcze nie do końca – polecam ten model. Leczy z wszelkich chęci.

5. Jest za gorąco. Albo za zimno. Czasem zbyt wilgotno. Za późno, ewentualnie zbyt wcześnie. W każdym razie – pora do biegania nieodpowiednia.

6. Nie mam aplikacji Endomondo. Także innych usprawnień przeznaczonych dla biegaczy nie posiadam. Poza butami do biegania, ale, jak pisałam powyżej, są tak niewygodne, że nie da się w nich stać. O bieganiu nie wspominając.

7. Nie mam czasu na bieganie. Czas wolny poświęcam na sen.

8. Jak tylko rozpędzę się do zawrotnej prędkości powyżej 7 km/h na własnych nogach, łapie mnie przypadłość popularnie zwana „kolką”. Nie wiem, czy to ma jakąś nazwę fachową. Lekarz patrzy dziwnie i mówi, że po prostu niektórzy tak mają. I kropka.

9. Boli mnie kolano. Lewe, czasem prawe. Zostało mi jeszcze z czasów, gdy intensywnie biegałam z zamiarem zostania komandosem/iron manem/antyterrorystą/żołnierzem mafii. Do wyboru.

10. A tak naprawdę, po prostu: NIE CHCE MI SIĘ BIEGAĆ.

Bardzo przepraszam – wiem, że to naganne. I nawet się poczuwam. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że dużo chodzę na piechotę. W efekcie mój samochód stoi nieużywany na parkingu. Mieszkam bowiem w mieście na tyle niewielkim, iż bez trudu na nogach przemieszczam się z dowolnego punktu A do dowolnego punktu B. W dodatku zasiedlam okolice centrum i wszędzie mam blisko.

Bardzo się cieszę, że biegacie, pływacie, fitnessujecie się i dojeżdżacie do pracy na rowerze. Sport to zdrowie, piękna sylwetka, świetny pomysł na życie. Może kiedyś do Was dołączę. Może. Choć obawiam się, że raczej nie…

Wasza Nieusportowiona Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s