Kto ma ochotę skosztować moją ksiażkę?

free sample logo  Napisałam moją pierwszą powieść, cieszę się tym i postanowiłam podzielić się radością, udostępniając fragmencik tekstu. Na tyle długi, by coś wniósł, na tyle krótki, by Was nie zanudzić 😉 Opinie mile widziane!

(…) Pociąg zwolnił, wjeżdżając na kolejowy nasyp, z obu stron ograniczony znaczną stromizną osypującego się żwiru. Gdy skład znalazł się na zakręcie, na samym środku wzniesienia, jeden z bydlęcych wagonów nagle ożył i spomiędzy jego kół zaczęły odrywać się skulone sylwetki. Jedna za drugą, toczyły się w dół żwirowego zbocza, to z prawej, to z lewej jego strony. Znalazłszy się na dole, tajemnicze postacie szybko znikały w porastających okolicę gęstych zaroślach. Załoga znajdującego się na dachu pociągu karabinu maszynowego dopiero po chwili zorientowała się, co się dzieje i dzięki temu, kilku Żydom udało się umknąć. Reszta nie miała tyle szczęścia, Niemcy szybko nadrobili bowiem swój błąd i ciszę poranka przerwał terkot broni i ochrypłe krzyki tych, których dosięgły kule. Za szczęściarzami, kibicującymi kolejnym uciekinierom z ukrycia, wypuszczono patrole z psami. Żaden Żyd z tego transportu nie miał prawa ujść żywy.

Deborę wyrwał z letargu odgłos silnika motocykla, potem zaś trzaśnięcie łamanej gałązki, dźwięk, który w tym akurat momencie mógł wywołać w ociężałym z przerażenia umyśle tylko jeden obraz – miażdżącego leśne poszycie ciężkiego, wojskowego buta i wyrastającej z niego nogawki munduru esesmana. Mózg krzyczał „uciekaj”, ale ciało ani drgnęło. Po pierwsze, nie miała już dokąd uciekać, po drugie zaś, lewa noga, nieszczęśliwie skręcona w kostce podczas desperackiego skoku z pędzącego pociągu, nie była w stanie dźwigać jej ciężaru.
Debora mogła więc jedynie modlić się, aby pierwszy nie dopadł jej pies i aby nadchodzącemu oprawcy nie przyszło do głowy zmuszać jej do jakiegokolwiek wysiłku. W obecnym stanie ducha zdecydowanie wolała, żeby Niemiec okazał się człowiekiem rozsądnym. I żeby strzelał celnie.
Mimo, że spodziewała się tego widoku, w momencie, gdy anioł śmierci we własnej osobie wyłonił się zza drzew, dech jej zaparło i przez chwilę miała wrażenie, że jego interwencja nie okaże się konieczna – zaczęła wręcz dusić się z przerażenia. Histerycznie ściśnięte gardło nie przyjmowało powietrza. Nie mogła też mówić, więc gdy Niemiec dostrzegł ją i skierował się w stronę piaskowego dołka stanowiącego tymczasową kryjówkę młodej Żydówki, patrzyła tylko na niego, bezmyślnie mrugając oczami.
Już sam mundur oficera SS, z patkami kapitana na kołnierzu, wprawiał w przerażenie, wywołując skojarzenia ze śmiercią, cierpieniem, bestialstwem – do wyboru. Do tego dochodził jakiś metr dziewięćdziesiąt wzrostu, obojętna, podobna do maski twarz o twardych, mocnych rysach i wąskie szparki oczu w kolorze stali, w których nie sposób było dopatrzeć się cienia jakichkolwiek uczuć. Oczy te intensywnie się w nią wpatrywały. Musiało go coś zainteresować, bo esesman zbliżył się na taką odległość, że wyciągając rękę, mogłaby śmiało rozorać mu paznokciami policzek. Kucnął przy niej, choć wyglądało to dość dziwnie, bo o ile prawą nogę zgiął zupełnie zwyczajnie i oparł na niej cały ciężar ciała, o tyle lewą, wyprostowaną, umieścił z przodu, wyraźnie ją odciążając. Teraz, z twarzą na poziomie oblicza młodej Żydówki, przekrzywił lekko głowę, kontynuując analizę. Przypominał przy tym drapieżnika przyglądającego się z cierpliwością wytrawnego łowcy swej dogorywającej ofierze. Drapieżnika, który ocenia, czy warto marnować energię na dobijanie zdobyczy, czy może lepiej zaczekać, aż zwierzyna umrze bez interwencji, ze strachu lub upływu krwi.
Nie było to zbyt przyjemne dla Debory, było za to bardzo dziwne, bo Niemiec powinien przecież najzwyczajniej w świecie wyciągnąć broń i strzelić, zamiast marnować swój czas na kontemplację rysów twarzy ofiary. Zaistniała sytuacja całkowicie sparaliżowała jej zazwyczaj błyskotliwy umysł, przestawiając myśli na absurdalne tory i dziewczyna zaczęła po prostu zastanawiać się nad wiekiem tego mężczyzny. „Nie może być wiele ode mnie starszy” – rozważała – „Twarz ma poważną, ale widać, młodą. Dwadzieścia pięć? Trzydzieści? Nie, nie ma trzydziestu lat. Jest po prostu wielki i ponury, to i mundur dodają mu powagi”.
Analiza jej osoby chyba się zakończyła, bo Niemiec przechylił ciało do tyłu i gwałtownie usiadł w piasku sosnowego zagajnika tuż obok niej.
Zapalił, kierując wcześniej w stronę dziewczyny otwartą papierośnicę. Odmówiła, wolno kręcąc głową, więc wzruszył ramionami i skupił się na uruchamianiu zapalniczki, która przez chwilę uparcie odmawiała współpracy, by wreszcie zaskoczyć. Mocno się zaciągnął i, ni z tego, ni z owego, odezwał do niej:
– Uciekłaś z transportu do Oświęcimia, hę? – zaczął, a gdy nie odpowiadała, kontynuował – No powiedz coś, przecież wiem, że znasz niemiecki.
Zdębiała. Skąd on to wiedział? Oczywiście, mógł blefować, tylko – po co? A poza tym, czuła, że on naprawdę WIE. Nadal się jednak nie odzywała, ale właściwie, nie musiała.
Niemiec znacząco pociągnął nosem i powiedział:
– Wcale nie potrzebuję pytać. Gdybym nawet nie wiedział, że trwa obława na zbiegłych Żydów, po zapachu domyśliłbym się, że zwiałaś z bydlęcego wagonu.
To była sprytna prowokacja z jego strony, bo w tym momencie Debora nie wytrzymała:
– Nie chciałam iść na rzeź jak… jak owca! – odwarknęła mu podniesionym głosem, a potem rozpłakała się pod wpływem gwałtownie uwolnionej fali emocji, które do tej pory jakoś udawało jej się tłumić, mimo absurdalności tej sceny. Po chwili płakała intensywniej, bo uświadomiła sobie, że jej obecne położenie nie jest wcale lepsze od sytuacji tych, którzy pozostali w transporcie. Siedziała pod lasem, wpół drogi między Krakowem i Oświęcimiem, na kompletnym odludziu, ze skręconą nogą, czując na plecach oddech obławy, za jedyne towarzystwo mając tego przedziwnego Szwaba, który pewnie najzwyczajniej w świecie był nienormalny. W tej sytuacji patrol z psem nie wydawał się jej najgorszym wyjściem.

– Na imię masz Debora, prawda? – Niemiec odezwał się między jednym a drugim dmuchnięciem papierosowym dymem. Widząc prawdziwą panikę w jej oczach, postanowił widocznie zakończyć tą zabawę w kotka i myszkę – Ty mnie pewnie nie pamiętasz, ale ja ciebie jak najbardziej. Zawsze pamiętam ludzi, którzy uratowali mi życie. – Niespodziewanie uśmiechnął się szeroko. Uśmiechał się w brzydki, niesympatyczny sposób. Spomiędzy rozciągniętych ust widać było równe białe zęby, lekko rozchylone tak, że odsłaniały koniuszek języka. Cała twarz zmarszczyła mu się przy tym, upodobniając się do pyska ziającego wilka. Bardzo adekwatnie do sytuacji.
Potem z pewnym trudem wstał i uniósł lewą nogawkę. Noga kończyła się nieco poniżej kolana, dalej wyrastała z niej drewniana proteza w wojskowym bucie.
– We wrześniu trzydziestego dziewiątego leżałem sobie w podobnym lasku i zdychałem z upływu krwi. Motocykl, którym jechałem, trafił na minę. Wyrzuciło mnie w górę razem z maszyną, potem ona, upadając, zmiażdżyła mi nogę, a jakiś ostry odłamek metalu musiał przeciąć tętnicę, bo sikało w górę chyba na metr. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w człowieku jest tyle krwi – trawa dookoła mnie wyglądała jak po świniobiciu.
Ta mina to był wstęp do zasadzki, jaką na mnie i moich ludzi przygotowali Polacy. Wszystko działo się tak szybko, że żaden z chłopaków nie zdążył przyjść mi z pomocą. Nie upłynęło pewno nawet pięć minut, jak wszyscy poza mną zginęli od kul. Nie było więc nikogo, kto mógłby zatamować krew, a ja słabłem. Pamiętam, że w tych ostatnich chwilach życia stwierdziłem, że z tych Polaków to jednak twarde skurczysyny. Przekraczając polską granicę byłem pewien łatwego zwycięstwa a tu proszę, jaka brzydka niespodzianka.
Do tej pory wędrował, dwa kroki w jedną – zwrot – dwa kroki w drugą, teraz stanął i zwrócił twarz ku Deborze:
– I wtedy, kiedy myślałem, że już po mnie, pojawił się polski patrol medyczny. Dwóch lekarzy i dwie sanitariuszki – kiwnął z zadowoleniem głowa, widząc, że dziewczyna zaczyna kojarzyć, o czym mówi.
– Założyłam opaskę uciskową.
– Tak. Wzruszyły cię moje skamlenia…(…)

Co myślicie?

Wasza Lekko Podenerwowana Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Literacko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Kto ma ochotę skosztować moją ksiażkę?

  1. Olga O. Krytyk Krytyczny :) pisze:

    Dziwne. Po kilku zdaniach pomyślałam, że czas akcji oklepany, bo media we wrześniu często produkują twory nawiązujące do naszej historii. Po kolejnych zdaniach przypomniałam sobie rozmowę z ciocią, która uciekła z obozu i to jak wiele może zrobić człowiek, aby przeżyć. Wyobraziłam sobie twarz Debory, jej przerażenie. Niemal widzę scenę, jakby 3-4 metry ode mnie rozgrywało się coś, a ja nie mogę nic zrobić. I ostatnie zdanie.. Dziwne – jak to zrobiłaś? Sprawiłaś, że zostałam z tym pytaniem w głowie: I co dalej? Już wiem, kupię książkę, nie ważne gdzie ją wydasz, aby się tego dowiedzieć 🙂

  2. babeczkaa pisze:

    Wchodząc tutaj byłam przekonana, ze znajdę się w innym okresie historycznym, nie wiem czemu nie spodiewałam się nagłej wycieczki do okresu drugiej wojny…kiedyś, przyznam, bardzo zaczytywałam sie w literaturze o tamtym okresie, dlatego bardzo chętnie przeczytałabym ciag dalszy, bo ten któy tutaj przeczytałam narobił mi dużego apetytu 🙂

  3. Sylwia pisze:

    nie wiem czemu, jak usłyszałam „książka historyczna” to pomyślałam że będzie o damach i rycerzach:) a tymczasem wojna, Żydzi… hhmm ciężkie tematy… ale – nie mogłam się oderwać po przeczytaniu pierwszego zdania – bardzo wciągające, szybko wchodzi się w klimat sytuacji i tamtych zdarzeń – czekam już na całość! Justyna – życzę powodzenia i trzymam kciuki za zgodę na publikację!

  4. Wojtek pisze:

    Ja miałem to szczęście przeczytać całą książkę (tak, tak niektórzy mają „fory”) i muszę powiedzieć, że reszta jest tak samo wciągająca.

  5. domi pisze:

    No Justyna bardzo chętnie dokończę wciągnęło mnie. Lubię, gdy między postaciami autor ukazuje tak barwnie emocje:) to kiedy mogę kupić książkę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s