Stal. Inne oblicze Toskanii [recenzja]

stal Grafomanya powoli staje się blogiem literacko-recenzenckim. Niech i tak będzie – właściwie dlaczego miałabym płynąć pod prąd własnych przekonań i tego, co kocham? Czytania i pisania nie potrafię samej sobie odmówić. Ostatnio moją uwagę pochłonęła powieść Silvii Avallone (Wydawnictwo Sonia Draga Sp. z o.o.).

Młoda włoska pisarka jedną z bohaterek swojej powieści uczyniła moją ukochaną Toskanię. Jednak nie taką, jaką uwielbiam w czasie wakacji – zieloną, rolniczą, górzystą, pachnącą oleandrami, pełną gajów oliwnych, z drogami obsadzonymi szeregami cyprysów. Toskania Avallone jest zupełnie inna. Tutaj dawna ziemia Etrusków to biedna, robotnicza dzielnica portowego miasta Piombino. Dająca pracę stalownia, szare blokowiska, brudne plaże i pachnące algami morze. Odległa, niedostępna Elba, marzenie bohaterek książki, mimo geograficznej bliskości tak nierealna, jak wszystkie inne piękne miejsca na Ziemi. Ponura, dekadencka atmosfera, w której się żyje, kocha, pracuje i bawi. Bez nadziei na lepsze jutro. Lepiej już było. W czasach, gdy stalownia-żywicielka zatrudniała nie dwa, lecz dwadzieścia tysięcy ludzi. Avallone mistrzowsko odmalowuje obraz upadku, odchodzenia w przeszłość pewnej epoki. W jej powieści mamy rok 2001. Wzbierają pogłoski o przeniesieniu całej produkcji na Wschód kontynentu. Kolejne wielkie piece i instalacje stalowni są rozbierane. Ludzie tracą pracę. Gdzieś za oceanem upadają dwie wieże Word Trade Center. Wydarzenie o wiele mniej rzeczywiste od tych, które dzieją się pod nosem mieszkańców Piombino.

Przemysłowa Toskania, choć przeraźliwie smutno i pięknie zarazem przedstawiona w Stali, stanowi jedynie scenografię. Prawdziwymi bohaterkami książki są dwie czternastoletnie, uderzająco piękne przyjaciółki. Franceska i Anna, blondynka i brunetka – nie mają niczego, poza swą wyzywającą, przemijającą urodą oraz siłą czerpaną z przyjaźni. Poznajemy je w momencie, gdy zaczynają dorastać. Uczą się panować nad mocą, jaką dają ich rodzące się kobiece ciała. Prowokują, kuszą, eksperymentują i głośno się śmieją. Chcą wykorzystać te pięć minut zaoferowane im przez młodość. To trudne w świecie upadającej stalowni, odchodzenia porządku, jaki znali ich zagubieniu w życiu ojcowie…

Dawno nie czytałam książki, która w tak piękny sposób opisywałaby tematy naprawdę niepiękne. Polecam. Wielbicielom słonecznej Italii, dobrej literatury i smutnych książek.

Wasza Literacka Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s