Drach. Powieść z trzewi Ziemi [nie-recenzja]

Twardoch_Drach_m Kto mnie zna, ten wie, że wszystko, co twardochowe, czytam w ciemno. Chociaż książki Szczepana Twardocha do przyjemnych nie należą. A może właśnie dlatego tak je uwielbiam, że nie są „milusie”. Kto sięgnął po którąkolwiek powieść, czy opowiadanie tego pisarza ten wie, że miło nie będzie. „Drach” też nie jest miły.

Na Dracha czekałam tak bardzo, że nawet dokonałam zakupu w przedsprzedaży i potem klęłam na czym świat stoi, bo musiałam czekać na przesyłkę, podczas, gdy książkę można było od ręki dostać w każdej księgarni pewnej dużej sieci, której nazwy nie wymienię, ponieważ z zasady na blogu niczego (poza książkami siłą rzeczy) nie reklamuję. A i tak wiecie, o którą sieć mi chodzi 😉

Przepraszam za dygresję. Musiałam się podzielić nieszczęściem. Takie tam – dramaty czytelnika!

Wracając do sedna. „Drach”. Na jego temat z autorem przeprowadzono setki wywiadów, ukazało się mnóstwo recenzji, każdy intelektualista w tym kraju ma już na temat tej książki wyrobioną opinię. Pozwólcie zatem, że nie będę dokładać od siebie. Początkowo zamierzałam, ale zmieniłam zdanie. Recenzje, wywiady i pozostawiam bardziej godnym. Przeczytajcie je, jeśli chcecie. Mam tylko jedną prośbę:

Nie zarzucajcie pomysłu sięgnięcia po tę książkę tylko dlatego, że to „wielka literatura jest”. Twardoch w którymś z wywiadów stwierdził, że szkoda mu czasu na pisanie literatury popularnej. Wierzę, że tak myśli. Stworzył jednak książkę, którą czyta się jednym tchem. Ani przez moment nie jest nudno. Za to barwnie, plastycznie, filmowo – tak! Do tego oczywiście dosyć naturalistycznie i cieleśnie, jak to u Twardocha.

Dodam, że śląskie dialogi rozłożyły mnie na łopatki. Miałam też jednak satysfakcję, że wszystko rozumiem. A co!

Dzięki Szczepan – miło jest być dumnym, że oto nasza czarna, gliwicka ziemia…

Wasza Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Drach. Powieść z trzewi Ziemi [nie-recenzja]

  1. Pingback: Król [recenzja] | Grafomanya

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s