Ludzie hodowani na narządy

operacja Przypuśćmy, że przewracasz się na ulicy. Zabiera Cię karetka. Szpital, diagnoza, wyrok – umrzesz bez natychmiastowego przeszczepu. Nerki, wątroby, serca. Ile byłbyś w stanie zapłacić za to, by dostać nowy narząd powiedzmy… w ciągu tygodnia? A gdybyś dowiedział się, że to kosztuje 60 tysięcy dolarów? Aha i taki drobiazg. Abyś Ty mógł żyć dalej, ktoś inny będzie musiał umrzeć. Innymi słowy – Twoje nowiusieńkie części zamienne zostaną wcześniej wycięte żywemu dawcy. Podczas operacji pobrania narządu nie zostanie nawet znieczulony. Wstrzykną mu tylko do żył potas, by nie mógł się poruszać. Umrze w męczarniach, całkiem możliwe, że po prostu spalony żywcem w przyszpitalnym krematorium.

Jesteś oburzony, że proponuję Ci rozważania na tak straszliwy temat? Czujesz obrzydzenie? Nie masz wcale ochoty zastanawiać się nad tak absurdalnie nieprawdopodobnym i okrutnym scenariuszem?

Obudź się! To nie jest fabuła kiepskiego filmu science fiction. To rzeczywistość.

Witamy w XXI wieku.

Słyszałeś może o ruchu Falun Gong? Jest to bardzo popularna w Chinach praktyka doskonalenia ciała i umysłu. Ćwiczenia i medytacje Falun Dafa korzystnie wpływają na stan zdrowia człowieka. To ważne, w kontekście tego, o czym za chwilę przeczytasz. Chińskie władze uważają Falun Gong za sektę. Szacuje się, że należy do niej nawet 100 mln ludzi. Albo inaczej – należało. Od roku 1999, w którym aparat państwowy wypowiedział im wojnę, sporo ubyło.

Symbolem Falun Gong jest – o ironio – swastyka. Ale spokojnie – ten zagarnięty przez nazistów znak, w Europie kojarzący się jednoznacznie ze złem w czystej postaci, w krajach azjatyckich symbolizuje szczęście i pomyślność. Jednak w kontekście losu niektórych aktywistów ruchu Falun Gong, znak swastyki nabiera szczególnego, rzec można podwójne symbolicznego znaczenia. Masło maślane, wiem, ale wybaczcie – odkąd obejrzałam dokument pt. „Chińska cena życia” (nadawało go TVN24 Biznes i Świat), słabo śpię…

Nie wiem, czy wiecie, ale w Chińskiej Republice Ludowej funkcjonuje bardzo wiele klinik wyspecjalizowanych w przeszczepach narządów. Zjeżdżają do nich z całego świata ludzie, którzy potrzebują nowych nerek, wątroby, serca, rogówki oka. Dlaczego pacjenci wybierają Chiny? Ponieważ w swoich krajach na przeszczep musieliby czekać nawet kilka lat. Chińczykom znalezienie odpowiedniego dawcy zwykle nie zajmuje więcej, niż tydzień. W dodatku ceny operacji (ratujących życie!) nie są wygórowane – ledwie kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Śmieszna suma dla kogoś z wyrokiem śmierci, prawda?

No właśnie, skoro mowa o wyrokach śmierci…

Narządy, które przeszczepia się w chińskich klinikach, bardzo dobrze rokują. Jest tak, ponieważ pobiera się je od żywych dawców i wszczepia szczęśliwemu pacjentowi w ciągu kilku godzin od pobrania. Dla dawcy jest to równoznaczne z wykonaniem wyroku śmierci. Życie za życie. Oficjalnie chińskie władze twierdzą, że ludzkie części zamienne uzyskuje się od skazanych prawomocnym wyrokiem przestępców. Obrzydliwa procedura, ale prawda jest jeszcze bardziej obrzydliwa. Przestępcy kryminalni często nie są ludźmi, którzy dobrze się prowadzą. Po za tym, choć chińskie sądy wyjątkowo chętnie wydają wyroki śmierci, oficjalna liczba osadzonych nie wystarczyłaby do pokrycia zapotrzebowania klinik transplantologicznych.

Od czego jednak mamy wrogów ludu i obozy koncentracyjne, gdzie można ich przechować, zanim metodycznie i racjonalnie przerobi się ich nieposłuszne nam ciała na dolary, prawda?

Członkowie Falun Gong. Chrześcijanie. Muzułmanie. Jednak przede wszystkim ci pierwsi, ponieważ jest ich w Chinach najwięcej. No i prowadzą zdrowy tryb życia. Głoszą niewygodne prawdy. Stanowią zagrożenie dla komunistycznego reżimu w wersji high-tech. Należy ich trwale usunąć ze społeczeństwa. Po co jednak marnować tak cenny materiał, jak ludzkie ciało, po prostu strzelając mu w głowę i zakopując trupa? O wiele racjonalniej będzie je rozczłonkować i wykorzystać te elementy, na których można zarobić. Nerki. Wątroby. Serca. Rogówki…

Byliście w Oświęcimiu? Pamiętacie stosy okularów, włosów, butów? Walizki, lalki, protezy? Zdjęcia wychudzonych ciał więźniów, których zjadła praca ponad siły za stawkę suchej kromki spleśniałego chleba?

Nigdy więcej?

To się znowu dzieje. Tutaj, na Ziemi. Zabijanie na zimno. Przemysłowa skala. Szacuje się, że ofiarami tego półoficjalnego handlu narządami w Chinach padło już 60 tysięcy ludzi…

Wasza Wzburzona Złoto Usta

PS

Chińskie władze wszystkiemu zaprzeczają. Osobiście nie prowadziłam badań terenowych nad tymi strasznymi zbrodniami. Jednak autorzy filmu pokazali wiarygodne dowody. I choć wolałabym, żeby ich relacja okazała się nieprawdziwa, historia uczy nas, że wielokrotnie prawda bywa gorsza, od naszych najgorszych sennych koszmarów. Dlatego najlepiej sami obejrzyjcie film i sami zdecydujcie… Jeśli macie mocne nerwy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s