Najdroższa [recenzja]

najdroższa „Najdroższa” Wandy Żółcińskiej to najbardziej rozedrgana, najbardziej przejmująca książka „o życiu”, jaką ostatnio czytałam. Powieść z rodzaju tych, przez które brniesz dalej, choć wcale nie masz na to ochoty. Nie chodzi o to, że jest źle napisana. Wręcz przeciwnie – moim zdaniem to proza mistrzowska. Problem leży w głównej bohaterce. Nie lubię jej.

Na okładce Najdroższej przeczytacie, że to: „Pokoleniowa powieść współczesnych kobiet stojących u progu nieodwracalnych życiowych decyzji, stabilizacji, zmian.” Faktycznie. Główna bohaterka to około trzydziestoletnia singielka z dużego miasta, dobrze zarabiająca pracownica korporacji, mająca pod opieką cierpiącą na chorobę Alzheimera matkę. W życiu Najdroższej (imię bohaterki poznajemy dopiero na sam koniec, zatem i ja go nie zdradzę) pozornie powinna odnaleźć się niejedna czytelniczka książki.

Ja się tu nie odnajduję, co więcej – nie chcę się odnaleźć!

Lubię powieści, w których mogę utożsamić się z głównym bohaterem. Postać literacka nie musi być dobra, wręcz przeciwnie, może czynić złe rzeczy, być szalona, nawet straszna. Jednak powinna pozostać prawdziwa, kogoś kochać, nienawidzić, czegoś chcieć. Muszę rozumieć jej motywy. Chcę kibicować czynom. Nawet tym, których sama bym nie popełniła. A Najdroższej nie kibicowałam. Irytowało mnie jej rozedrganie, niedojrzałość i wewnętrzne rozmemłanie, maskowane miłym uśmiechem perfekcjonistki.

Podstawowy problem miałam jednak z pogardą, jaką Najdroższa czuje do otaczających ją ludzi. Jest w tym obrzydliwa. Żeruje na innych i celowo krzywdzi, choć czasem udaje, że nie robi tego specjalnie. Do tego, choć nigdzie o tym nie mówi, mam wrażenie, że za swoje czyny, położenie i charakter wini matkę, od której jest emocjonalnie uzależniona. „Najdroższa” to książka pełna niedomówień, możemy się zatem tylko domyślać trudnego dzieciństwa, które uczyniło z głównej bohaterki osobę, jaką poznajemy w książce. Praprzyczyną wszystkich problemów rzeczywiście wydają się być relacje z matką, która zostawiła córce w spadku własne frustracje. Częsty współczesny motyw, tylko… w moich oczach Najdroższej nie usprawiedliwia.

Ja widzę w niej po prostu złego człowieka. Niedojrzałą egoistkę, która sama będąc nieszczęśliwą, swoim życiowym celem czyni złośliwe obdzielanie negatywną energią ludzi wokół. Przypisuje im własne chore motywacje, oszukuje i udaje kogoś innego niż jest. Pozornie chce się wyrwać z zaklętego kręgu własnych frustracji, ale tylko pozornie. Naprawdę jest tym, kim jest – dorosłą kobietą. I jako taka powinna przejąć odpowiedzialność za swoje czyny. Nie robi tego, bo woli rolę dużego dziecka w ciele wielkomiejskiej femme fatale.

Ja ją widzę tak. Wy możecie dostrzec w Najdroższej kogoś zupełnie innego. Może ją polubicie? Ja nie potrafię.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s