Dzielenie (sobie) ludzi

wiem że Kilka tygodni temu jeden z moich ulubionych nie-celebrytów, Pan Mariusz Szczygieł odsłonił przede mną fragment swej duszy i w felietonie opublikowanym w „Dużym Formacie” zdradził, jak dzieli (sobie) ludzkość. Sobie, czyli na własny użytek. Podziałów Pan Mariusz stosuje kilka, mnie najbardziej spodobał się podział hotelowy – na tych, co buńczucznie wracają późno do pokoju z trzaskaniem drzwiami i pieśnią na ustach, i na tych, którzy starają się wracać cicho. Ci ostatni na sam koniec potykają się o schody albo wykładzinę i tak czy inaczej „robią hałas”. Tyle, że jest im z tego powodu przykro.

Udostępniłabym chętnie tamten tekst Mariusza Szczygła, tyle że nie mogę, ponieważ Wyborcza zamknęła dostęp 😦 Życie… Mniejsza z tym. W każdym razie na końcu swego tekstu Autor zaprosił czytelników do wspólnego dzielenia. Poczułam się wywołana do odpowiedzi, choć zwykle robię warczącego jeża w reakcji na każdą próbę klasyfikacji ludzi na: my-oni. Jakoś tak w głębi duszy czuję, że zaczyna się od podziału na psiarzy i kociarzy, a kończy… bywa, że ogólną rozróbą na skalę światową. Nie lubię podziałów i staram się nie dzielić. Jednak ponieważ ulubionemu nie-celebrycie się nie odmawia, zrobiłam rachunek sumienia i ze wstydem przyznałam, że ja też dzielę (sobie) ludzkość.

Oto mój kamyczek, do podziałowego ogródka Pana Mariusza Szczygła:

Ludzi dzielę na tych, co wszystko wiedzą najlepiej, i na tych, co najlepiej wiedzą, że tak naprawdę nic nie wiedzą. Ci pierwsi nikogo nie słuchają, za to bardzo głośno mówią, bo są pewni swoich racji. Ci drudzy słuchają wszystkich i mówią cicho, ponieważ myślą, że ich poglądy to tylko jedna z możliwości. Staram się należeć do tych drugich. Choć nasze czasy sprzyjają raczej tym pierwszym.

I tego (sobie) podziału będę się jednak trzymać!

A jeśli chcecie dowiedzieć się, jak dzielą (sobie) ludzkość inni czytelnicy felietonów Mariusza Szczygła, przeczytajcie tekst pt. Dzielimy sobie, zanim zablokuje go system płatnego udostępniania treści.  Chyba, że należycie do tej części ludzkości, co ma wykupiony dostęp. W przeciwieństwie do reszty, która czyta za darmo…

UPS!

Znowu podzieliłam ludzkość. Wybaczcie. W końcu to takie ludzkie – dzielić ludzi, prawda?

Wasza marząca o niepodzielnej utopii Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dzielenie (sobie) ludzi

  1. To jest chyba jedna z podstawowych kategorii, jaką operuje ludzkość – my-oni. Opozycja, która pojawia się od zarania dziejów.
    Bo z jakimś „my” lubimy się utożsamić, bo lubimy być częścią czegoś większego. A stworzenie sobie kategorii „oni” być może ma za zadanie odpowiedzieć na bardzo samolubną potrzebę czucia się lepiej niż ktoś inny 😉

    • grafomanya pisze:

      Plemiona, plemiona, wszędzie plemiona. A w internecie ludzie potrafią obrażać się nawzajem z powodu… wyższości dekoltu w łódkę nad dekoltem w serek (autentyk). Czasem myślę tak, jak jeden z czytelników Pana Mariusza – tworzenie podziałów pozwala niejako automatycznie zaliczyć siebie samego gdzieś. Dzięki temu człowiek nie czuje się tak strasznie samotny, ponieważ gdzieś tam są drudzy – podobni. W przeciwieństwie do innych, którzy są… całkiem odmienni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s