Dlaczego jesteś dumny z własnego dziecka?

kid Rodzi się. Niczym cud. Euforia – takie małe rączki, nóżki, taka twarzyczka. Podobna do Ciebie. Jest grzeczne-niegrzeczne, śpi-płacze, je-nie je. Nieważne, jakie jest. To Twoje dziecko. Twoje, zatem jesteś po prostu dumny. Jesteś teraz dumnym Rodzicem. A potem następuje zderzenie z innymi dumnymi. Konkurowanie na przechwalanie (się):

Moja córcia miała rok, jak płynnie liczyła do dziesięciu i wspak. Taaaaak? Moja liczyła, gdy skończyła pół roku, na pierwsze urodziny kupiliśmy jej encyklopedię. Naprawdę? A nasz synek nie ma czasu na liczenie i czytanie, bo przygotowuje się do występu w Wielkim Talent Szoł. Tańczy i śpiewa. Jak anioł, mówię ci! My się nie rozdrabniamy. Dziecko do trzeciego roku życia ma bardzo chłonny mózg i jest niezwykle sprawne. Szachy, angielski, chiński, pływanie, piłka nożna i fizyka kwantowa dla najmłodszych. Z tej ostatniej dziedziny nasz Staś pisze właśnie doktorat. O, a tu mam jego zdjęcia z szachowych mistrzostw świata i okolic. Ten najmniejszy na podium to Stasiek – zobacz!

Takie tam – wokół-piaskownicowe pogaduchy dumnych mamuś i tatusiów. Bez znaczenia – i tak ich nie słuchasz, zajęty swoim genialnym, najwspanialszym Małym Księciem, albo najpiękniejszą Małą Księżniczką. Oraz jego/jej świetnie zapowiadającą się przyszłością. W którą inwestujesz zapał, czas i pieniądze, czując na plecach dyszący oddech rodzicielskiej konkurencji.

Potem szaleństwo mija i odpuszczasz Młodej lub Młodemu. Z konieczności – bo rodzi się kolejne dziecko, skuteczny detronizator pierworodnego. Albo z rozsądku, gdyż zaczynasz dostrzegać, że nadmierne obciążenie dziecka obowiązkami generuje kolejne fale niepohamowanej złości. Czasem ze zmęczenia, mając dosyć wożenia na kolejne zajęcia, szukania miejsca parkingowego i wysiadywania w samochodzie w oczekiwaniu na pociechę. Zwykle jednak dlatego, że latorośl się buntuje. Szkoła, zajęcia, weekendy wypełnione atrakcjami po same dziurki u nosa – ma dosyć i mówi „pas” origami, tańcom i nauce śpiewu operowego.

To moment, w którym uświadamiasz się, że ten mały człowiek to tylko i aż – dziecko. Ani lepsze, ani gorsze od innych. Ważniejsze od reszty, bo Twoje. Czasem się wspólnie cieszycie, innym razem sprzeczacie. Normalnie, jak to w rodzinie.

I wreszcie, ni z tego, ni z owego przychodzi dzień, w którym Twoje dziecko samo z siebie robi coś tak niezwykłego, że wzruszenie odbiera Ci głos. Jak podczas Waszego pierwszego spotkania. Przypomina Ci się ten moment tuż po porodzie, gdy ją lub jego podał Ci lekarz. Czujesz dumę z tego, że wychowujesz ni mniej, ni więcej, tylko dobrego człowieka. Takiego, który w tłumie innych ludzi potrafi dostrzec, że komuś mniejszemu dzieje się krzywda. Takiego, co śpieszy na ratunek, gdy wszyscy inni, dorośli i dzieci tylko patrzą, choć powinni zareagować. Takiego, który pomaga nie dla pochwały, nie dla medalu, nie po to, by znaleźć się na podium.

Pochyla się nad bliźnim dlatego, że tak należy.

Jestem z Ciebie dumna Córeczko!

A Ty? Dlaczego jesteś dumny z własnego dziecka?

Wasza Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s