Czerń i purpura [recenzja]

czerń i purpura Po „Czerń i purpurę” Wojciecha Dutki sięgnęłam wbrew obietnicy. Wbrew, ponieważ przysięgałam samej sobie, że nigdy więcej żadnej literatury obozowej! Dość topienia się w nieszczęściu tak wielkim, że aż niewyobrażalnym… A jednak przeczytałam, łamiąc przyrzeczenie, gdyż zostałam do tego zmuszona wyższą koniecznością. W końcu to historia romansu esesmana i Żydówki, prawda? W dodatku ktoś (nie przeczytawszy wcześniej mojej powieści), zarzucił mi plagiat. Przeczytałam „Czerń i purpurę” i teraz wiem na pewno – plagiatu nie popełniłam, ale nie to jest przedmiotem niniejszej recenzji, przejdźmy zatem do właściwego jej tematu:

Historia opisana przez Wojciecha Dutkę oparta została na faktach. Autor sfabularyzował ją, udramatyzował, dodał sporo od siebie. Czerpał przy tym jednak ze źródeł historycznych, co jest jasne dla kogoś, kto jak ja, od lat amatorsko para się tematem. Powstała wiarygodna, wielowymiarowa powieść, dla której romantyczna historia stanowi tylko pretekst do pokazania grozy, która zainfekowała Europę pierwszej połowy XX wieku. Swoją drogą romans kata i ofiary w Auschwitz wydawałby się tak nierealny, że aż literacko niewiarygodny, gdyby nie to, że… zdarzył się naprawdę.

Nie będę zdradzać fabuły. W dwóch zdaniach – „Czerń i purpura” prowadzona jest z równoległych perspektyw dwojga młodych ludzi: austriackiego katolika Franza i słowackiej żydówki Mileny. Ich drogi przetną się w obozie koncentracyjnym, dokąd ona trafia jako więźniarka, on zaś jako członek nadzoru. Jak każdy niemal ocalony z Holocaustu, Milena ma po prostu sporo szczęścia w ogromie dotykającej ją tragedii – zakochany kat postanawia ją ocalić… Ciąg dalszy przeczytajcie sobie sami, jest niezwykle intrygujący, choć wypada w tym miejscu ostrzec – także okrutny ze względu na czasy i okoliczności, w jakich się rozgrywa.

Ciężko mi jest jednoznacznie ocenić tę książkę. Z jednej strony – solidnie udokumentowana fabularyzowana książka historyczna, nie mam uwag. Z drugiej – powieść, można by rzec, obyczajowa. Mocno udramatyzowana. Tu się troszkę poczepiam, jeśli pozwolicie. Raczej nie samej fabuły, bo ta jest świetnie pomyślana, tylko słów, jakimi autor opisuje najmocniejsze sceny. Dla mnie odrobinkę zbyt – nie wiem, jak to nazwać – suchych, obiektywnych, mało poetyckich? Możliwe, że wynika to z różnicy wrażliwości. Inaczej uczucia i tragiczne sceny odbierać będzie kobieta, inaczej mężczyzna. Poza tym, wydaje mi się, że autor pisząc, chciał być przede wszystkim wierny faktom. Opisy okoliczności, przyczyn następujących wydarzeń to zdecydowanie „mocne” punkty książki. Na ich tle wątki miłości głównych bohaterów i historie życia i umierania postaci pobocznych nieco mi ginęły.

Jednak „Czerń i purpura” to zdecydowanie kawałek solidnej, wartej uwagi literatury. Godnej polecenia dwóm rodzajom czytelników: osobom interesującym się okresem II Wojny Światowej oraz miłośnikom niezwykłych, nieprawdopodobnych romansów, które wydarzyły się naprawdę. Ostrzegam tylko jeszcze raz – to nie jest lekka powieść. Czyta się ją dobrze, ponieważ jest dobrze napisana, jednak przedstawiony przez Dutkę realizm obozowej rzeczywistości może okazać się zbyt ciężki dla osób wrażliwych.

Tylko, zaraz, zaraz… To nie fikcyjny świat George’a R.R. Martina, Zagłada wydarzyła się naprawdę, czyż nie?

Wasza Zaczytana Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s