Baron, Żydzi i naziści [recenzja]

baron

Podtytuł książki Jutty Ditfurt to: podróż w głąb dziejów pewnego rodu… Współczuję Autorce, że musiała w tę podróż wyruszyć. Współczuję, ponieważ ten ród to jej przodkowie. Rodzina, którą nie można się pochwalić, mimo tytułów, bogactw, a nawet talentu literackiego ciotecznego pradziadka Börriesa von Münchhausena, tytułowego barona z książki pt. Baron, Żydzi i naziści.

Muszę przyznać, że sięgając po ten tytuł, w pierwszym momencie przeżyłam rozczarowanie. Spodziewałam się powieści. Mocno osadzonej w realiach pierwszej połowy dwudziestego wieku, podpartej licznymi cytatami i wycieczkami w głąb czasów i faktów, ale jednak fabularyzowanej. Tymczasem otrzymałam nieźle napisaną książkę historyczną. Jej autorka bardzo dba o wiarygodność i nie pozwala sobie na fantazjowanie, czy snucie domysłów. Bazuje na własnej pamięci, korzysta z materiałów będących w posiadaniu rodziny i państwowych źródeł archiwalnych. Dlaczego tak? Myślę, że przemawia przez nią z jednej strony reporterska rzetelność, z drugiej jednak potrzeba zdystansowania się do osób i zdarzeń, które opisuje.

Kim jest tytułowy „baron”? Börries von Münchhausen to postać na miarę Niemiec przełomu XIX i XX wieku. Arystokrata i bon vivant, narcystyczny Casanova, bez skrupułów wykorzystujący i porzucający kolejne kobiety. Pisarz i poeta, autor, który w swych utworach starał się przywrócić do życia rycerski etos, głuchy na podłe realia, w jakich żyją jego rodacy. Przekonany o swej, należnej z racji urodzenia i cech umysłu, wyższości. Gorliwy wyznawca starego porządku, w którym jedni predysponowani są do tego, by rządzić, inni zaś stworzeni po to, by być rządzonymi. Stuprocentowy aryjczyk-syjonista(!) i wierny apologeta nazizmu w jednej osobie. A nawet więcej – duchowy przewodnik rzeszy wiernych czytelników, walnie przyczyniający się do ugruntowania nazizmu. Obrzydliwy typ, ale żaden wyjątek wśród reszty niemieckiej „klasy wyższej”, które młode lata życia przebimbała w czasie trwania tzw. belle epoque.

Kreśląc w swojej książce obraz barona-poety, Jutta Ditfurth czyni o wiele więcej. Odkrywa przed czytelnikiem jedną z przyczyn, dla której Hitlerowi udało się zainfekować umysły i serca jej rodaków. Stare przysłowie mówi:”ryba psuje się od głowy”. Tak! I choć po wojnie gorliwie starano się wmówić całemu światu, że naziści to byli źle urodzeni prostacy, którzy dorwali się do władzy wbrew szlachcie – ludziom z pozycją, majątkami i szerokimi horyzontami umysłu, prawda wyglądała zgoła inaczej. Otóż większość niemieckiej arystokracji wsparła Hitlera słowem i czynem. Także pieniędzmi. Dlaczego? Ponieważ idee nazizmu, takie jak wielkie Niemcy czy walka ras, stała się im po prostu bliska na wiele lat wcześniej, niż na swoje potrzeby zaadaptował ją nieudany austriacki malarz! Niemieccy arystokraci utracili swą uprzywilejowaną pozycję społeczną w roku 1918, gdy nastała Republika Weimarska. Nie pogodzili się jednak z tym, iż odtąd mieli być równi innym obywatelom. Sfrustrowani, chętnie poparli nazistów, widząc wspólnotę idei i bojąc rodzącego się buntu klasy pracującej. A rugowanie swobód obywatelskich? Zagarnianie i rozkradanie państwa? Bandycka wojna i pełen pogardy stosunek do mordowanych cywilów? Eksterminacja europejskich Żydów? Raczej im to nie przeszkadzało. Nie wierzycie? Poświęćcie zatem jeszcze chwilkę swego cennego czasu na przeczytanie wyjątku z pewnego listu:

Ludność to niesłychany motłoch, tak wielu Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach rolniczych.

Któż jest jego autorem? Nie kto inny, jak rycerski pułkownik Claus von Stauffenberg, wszechstronnie wykształcony arystokrata, erudyta i niemiecki bohater narodowy oraz wykonawca słynnego nieudanego zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Powyższy wyjątek pochodzi z listu do żony, w którym ów bohater opisywał nas, Polaków…

Podsumowując – książkę „Baron, Żydzi i naziści” polecam osobom, które chcę znać przyczyny. Nie jest to lektura łatwa „na jeden wieczór”. Nie jest też przyjemna. Jednak warto poświęcić jej czas, bo to kawał solidnej, rzetelnej pracy reporterskiej.

Wasza Zaczytana Złoto Usta.

 

 

 

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie, Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s