Mój rower [recenzja]

mój rowerLubię podglądać mężczyzn. I podsłuchiwać. Zresztą nie tylko mężczyzn. Ludzi – ogólnie. Żeby nie było wątpliwości – nie chodzi o „podglądanie – podglądanie”. Anatomiczne szczegóły ludzkich ciał mało mnie fascynują. Wszak wszyscyśmy z jednej matki i jednego ojca, prawda? Pasjonują mnie wnętrza. Mentalnie różnimy się szczegółami. My – kobiety i my – mężczyźni. Albo raczej: oni mężczyźni. Lecz jakże pięknie odmienne są nasze światy!

Podobno kobiety to istoty bardziej skomplikowane. Z perspektywy osobnika płci odmiennej pewnie tak. Dla mnie, jako przedstawicielki, kobieca umysłowość, ścieżki, jakimi wędrują nasze uczucia, źródła emocji i sposób, w jaki reagujemy na wydarzenia, nie wydają się tajemne. O tyle dziwię się męskim problemom ze zrozumieniem nas, że przecież sposób na rozpracowanie damy serca jest bardzo prosty: Panowie, wystarczy słuchać! Pozwólcie nam się wygadać, a my otworzymy przed Wami bogactwo naszych dusz i serc. No tak, tylko by słuchać czyjegoś serca, najpierw trzeba nauczyć się słuchać własnego… Zrozumieć swoje emocje. Przyznać się do tego, iż się je posiada. Kapitulacja maczyzmu. Prawdziwemu facetowi przychodzi z ogromnym trudem. Nie do końca rozumiem, ale zrozumieć pragnę i dlatego, niczym harpia rzucam się z nadzieją na „męskie” kino, w którym nie chodzi o strzelanki, rozwałki i zaliczanie kolejnych panienek.

„Mój rower” Piotra Trzaskalskiego to zdecydowanie męski film. Nakręcony przez mężczyznę, opowiada o mężczyznach. Panie są tam fizycznie właściwie nieobecne, a jednak mocno odczuwa się, jaką wagę kobiecy pierwiastek ma w życiu głównych bohaterów. Kobieta jako towarzyszka, matka, babcia, kochanka. Potrafi zburzyć zastały męski świat. Jej nagła utrata powoduje, że trzech bohaterów – dziadek, ojciec i wnuk spotka się po latach i ruszy w pełną konsekwencji podróż. A jednak „Mój rower”, choć osnuty wokół próby odbudowania starego porządku, w którym miejsce kobiety jest przy schorowanym mężu, nie jest tak naprawdę o relacjach damsko-męskich. Jest o relacjach męsko-męskich.

Co to znaczy: być ojcem? Co oznacza: być synem? A prawdziwym facet? Kim jest ów mityczny człowiek sukcesu w męskim wydaniu? Wiecznie zajęty, goniący za sławą i pieniędzmi. Co jest w życiu naprawdę ważne? Jak rozmawiać o uczuciach, nie mówiąc o nich? Czy prawda jest zawsze dobra, a kłamstwo złe? Co ojciec powinien przekazać swojemu synowi? Jaki wzorzec męskości będzie właściwy „w dzisiejszych czasach”? W każdych czasach…

Film mnie urzekł. Oszczędnymi, trafionymi w punkt dialogami. Świetną grą aktorską. Muzyką. Pięknymi zdjęciami. Uniwersalnością przekazu. Wszystkim.

Gorąco polecam Paniom, które chcą choć na moment wniknąć w męską duszę oraz Panom – synom, ojcom i dziadkom.

Wasza Złoto Usta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Recenzyjnie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s