Upadek Zachodu

krzyżowcyLubię historię. Lubię, ponieważ jest fascynująca i bezpieczna zarazem. Wiele można się z niej nauczyć, a drugi raz się na szczęście nie wydarzy. Z tego samego powodu niezbyt lubię Teraźniejszość przez wielkie „T”. Ponieważ zapowiada przyszłość. Ostatnio taką jakby mało wesołą. W każdym razie w tej części świata.

Udaję, że o tym nie myślę, trudno jednak ignorować to, co się dzieje. A dzieje się tak, że mury Europy szturmowane są z zewnątrz i od środka. Przez południową jej granicę usiłują dostać się do wnętrza naszego spokojnego, sytego kontynentu uchodźcy z ogarniętych wojną i głodem krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. Zwabieni tolerancją, pokojem i obietnicą socjalu. W drugą stronę, na wyprawę spod znaku półksiężyca wyruszają z kolei synowie i córki tych, których Europa zaprosiła kilkadziesiąt lat temu, gdy w efekcie dwóch wyniszczających wojen światowych utraciła własne ręce do pracy. Dzieci i wnuki tamtych imigrantów wyjeżdżają obecnie coraz chętniej w kierunku ogarniętych nową wojną Syrii i Iraku, by zasilić szeregi armii i burdeli Państwa Islamskiego (tak tak, młode dziewczyny jadą, by oddawać się wojownikom – nihil novi sub sole). A niektórzy robią nawet gorzej – zostają w krajach, których są obywatelami, marząc o prawie szariatu w Belgii, Francji i Wielkiej Brytanii. Więcej –  próbują je wprowadzać. Słowną agresją, bombą i karabinem.

„Co zrobiliśmy źle?” – zadają sobie pytanie gnuśni Europejczycy? „Dlaczego multi-kulti nie działa?” rozglądają się po sobie, szukając odpowiedzi w twarzach sąsiadów. „I – motyla noga – dlaczego ISIS rośnie w siłę? Czemu ta chora ideologia staje się wciąż bardziej popularna także w Europie? Wśród naszych muzułmanów?” Powodów oczywiście jak zawsze wskazać można wiele. Nierówności społeczne, pozorna poprawność polityczna, nieudana integracja – one oczywiście są winne, ale mam wrażenie, że rolę nadrzędną gra co innego.

Człowiek w swojej masie, w odróżnieniu od zwierzaka, potrzebuje wiary – religii albo idei.  Łaknie duchowego przywódcy, który powie mu: „tak-tak, nie-nie”. Wyjaśni świat, uprości go i sprowadzi do kilku w miarę nieskomplikowanych reguł. Podzieli ludzką masę na nas i onych. My jesteśmy dobrzy, oni są źli. Złego trzeba zlikwidować. Bić, zabić! A’propos zabić, wiecie, jak ISIS kusi przyszłych bojowników:

Umiera się raz, dlaczego nie miałbyś umrzeć śmiercią męczennika?

To działa! Działać musi w dzisiejszym, nudno-tolerancyjnym, rozmemłanym i pozbawionym spójnych idei świecie Zachodu. Nie na nas – sytych i gnuśnych potomków krzyżowców. Ale na nich – prawnuczęta ofiar krucjat, kolonizacji i świadków oraz uczestników Arabskiej Wiosny – owszem. Taki chichot historii. Która kołem się toczy. A koło karki łamie.

Dziwicie się? Ja nie. Boicie się? Ja bardzo. Może finału nie dożyję. Wolałabym. Inaczej smutno będzie patrzeć na upadek własnej cywilizacji…

Wasza Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Upadek Zachodu

  1. Pingback: Co z tymi uchodźcami? | Grafomanya

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s