Obsesja czytania

bookCała moja egzystencja to książki. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym ich nie czytać. Kosztem snu, telewizji, manicure, zakupów, gotowania obiadu i… uczestnictwa w różnych fajnych wydarzeniach też, niestety. Przyznaję – jestem uzależniona na granicy obsesji. Książki to moja religia, filozofia i źródło wszelkiego pocieszenia. I, jak każdy fanatyk, nie rozumiem ludzi, którzy mojej pasji nie podzielają.

Teraz mam nieco mniej czasu, ale kiedyś… Podczas studiów rytm pochłaniania lektur wyznaczała mi doba – jedna książka średnio starczała na 24 h. Wiem, że trudno w to uwierzyć, miesiąc temu sama byłam niemal pewna, że zawodzi mnie pamięć (w końcu od studiów minęło tyyyyyle lat ;)), ale pojechałam na wakacje. Potwierdziło się. 70-80 stron na godzinę. Jedna, nawet dwie książki dziennie, jeśli się postaram. Oczywiście nie „Czarodziejskie góry”. Ale takie na przykład kryminały, lekkie powieści obyczajowe, fantastyka… czytają się migiem!

„Fajnie” – pomyśli ktoś. „Jeden biega, inny czyta. Bieganie wzmacnia mięśnie, odchudza, dodaje energii i gwarantuje dobre samopoczucie. Co daje czytanie? Niszczy wzrok i zabiera czas.

To prawda. Oczy posiadam bynajmniej niesokole, godziny… często wydaje mi się, że przeciekają przez palce. Nic to – literacka mania ma więcej zalet, niż wad. Wszystkich wymienić nie sposób, zatem kilka pierwszych, które mi się nasunęły:

#1. Książka pozwala żyć wiele razy – w odmiennych czasach, światach i stanach świadomości.

#2. Czytanie uczy tolerancji – wcielanie się w bohatera, który w książce podejmuje decyzje niezgodne z naszym systemem wartości, pozwala spojrzeć na większość spraw z punktu widzenia „innego”. Nie musimy się z nim zgadzać. Ale powinniśmy akceptować to, że ludzie są różni.

#3. Książki pozwalają poznać temat dogłębnie – żeby stać się „ekspertem” w danym obszarze, nie wystarczy pobieżna lektura kilku artykułów. Są one dobre na początek. Potem (stety-niestety) trzeba sięgnąć do bibliografii i dokładnie, ze zrozumieniem ją przestudiować. Dopiero wówczas można się zacząć wypowiadać.

#4. Książka umożliwia uczenie się na błędach – a najlepsze jest to, że cudzych… Dzięki opisowi emocji literackich bohaterów i konsekwencji ich wyborów, mamy szansę zrozumieć, które decyzje są dobre, a które złe. Komfortowo, bo bezboleśnie.

#5. Literatura poprawia nastrój – masz dołek? Sięgnij po romantyczną komedię! Świat jest tak bardzo przeciw Tobie, że chcesz wysadzić go w powietrze? Nie ma jak dobry, krwawy kryminał. Strzyka cię w boku? Poczytaj o kimś, kto miał gorzej. To działa – sprawdziłam!

To takie pięć punktów „na szybko”. O tym, że książki chronią przed nudą pisać nie będę – banał. O tym, że czytający robią mniej błędów ortograficznych, stylistycznych, gramatycznych i logicznych – też nie. Ale wiecie co? Na sam koniec mam asa w rękawie.

Różnicę między ludźmi biednymi i bogatymi:

rich people

 

Sama prawda. Tylko zastanawiam się, czy bogaci są bogaci, ponieważ czytają, czy też odwrotnie – czytają, ponieważ są bogaci…

Wasza Zaczytana Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Literacko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s