Pokolenia. Powrót do domu [recenzja przedpremierowa]

pokolenia
Lubicie rodzinne historie? Cenicie sobie mądrość drzemiącą w opowieściach snutych niespiesznie przez przedstawicieli starszych pokoleń? Pasjonuje Was ta niby niepozorna, a jednak potężna magia wpleciona w dni, miesiące i lata zwykłego życia? Tak? Zatem z przyjemnością sięgniecie po drugą część sagi „Pokolenia”, autorstwa Katarzyny Drogi. Miałam okazję przeczytać ją przed premierą, dzięki uprzejmości wydawcy (Helion) i pozwalam sobie gorąco polecić Wam lekturę!

Trudno mi pisać o książce: „Pokolenia. Powrót do domu”, w oderwaniu od pierwszej części sagi, noszącej tytuł: „Pokolenia. Wiek deszczu, wiek słońca”. Co prawda autorka twierdzi, że „Powrót do domu” można potraktować jako całkowicie odrębną powieść, ja jednak radzę sięgnąć najpierw po „Wiek deszczu, wiek słońca”. Będzie Wam się lepiej czytało „Powrót…”

Cenię prozę Katarzyny Drogi za kilka zasadniczych spraw:

  • po pierwsze odwagę – opowieść o losach Janki i jej rodziny jest… historią familii samej Katarzyny Drogi. Janka, czyli główna bohaterka książki to jej matka;
  • po drugie za piękny język – uwielbiam teksty ładnie, elegancko napisane;
  • po trzecie za obfitość – „Powrót do domu” to 500 stron zadrukowanych bardzo drobno 😉
  • po czwarte wreszcie – za to, że te pół tysiąca stronic ani odrobinę nie nudzi!

Każda duża, nawet żyjąca ze sobą blisko rodzina chowa w szafach tajemnice. Wstydliwe, czasem pikantne epizody, jakich świadkami i uczestnikami byli jej członkowie. W każdej trafiają się wielkie, nieszczęśliwe, bądź szczęśliwe miłości, niespodziewane śmierci, zdrady, burzliwe rozstania, niesłuszne wybory i czarne owce. Jednak nie w każdej rodzi się pisarz, który będzie chciał i potrafił wszystko to utrwalić dla przyszłych pokoleń. I dla całkowicie obcych ludzi. Czytelników, co tak jak ja – sięgną po książkę, by z wypiekami na twarzy śledzić losy pewnego rozległego rodu, rzuconego w wir wielkiej i małej historii XX wieku. Naszej historii.

„Pokolenia. Powrót do domu” czyta się świetnie. Jest tu miejsce i na śmiech i na płacz. I na miłość i na nienawiść. Na szczęście i rodzinną klątwę, snującą się nad kobietami rodu Zajewiczów, mieszkającymi od pokoleń w sąsiedztwie sennie płynącej Narwii… Na sprawy całkiem prywatne i na te dotykające wydarzeń, jakie stały się udziałem nie tylko Zajewiczów, ale wszystkich Polaków żyjących w rzeczywistości drugiej połowy poprzedniego wieku. Dlatego myślę, że każdy kto lubi tego typu literaturę, odnajdzie w „Pokoleniach…” coś dla siebie.

Zbliża się zima. Wieczory coraz dłuższe, dnie krótsze i zimniejsze. Aż się chce wskoczyć pod koc i z filiżanką gorącej czekolady w ręce sięgnąć po kojącą, rozgrzewającą książkę. Na przykład po obydwa tomy sagi „Pokolenia” Katarzyny Drogi. Warto. Zaręczam.

Na koniec jedna myśl, która nasunęła mi się podczas czytania. Ze względu na to, że saga „Pokolenia” opowiada faktyczne losy jej rodziny, pani Katarzyna Droga jedną z bohaterek najnowszej części uczyniła siebie. Kobietę zawodowego sukcesu, w dużej mierze poświęconą pracy. A jednak… jednak w książce skupia się przede wszystkim na życiu „pozapracowym”. Nie wiem, może się mylę, ale mam wrażenie, że gdyby tom ten wyszedł spod pióra mężczyzny, spraw zawodowych byłoby w nim więcej. I chyba mniej by mi to odpowiadało 🙂

Wasza Zaczytana Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s