1945. Wojna i Pokój [recenzja]

1945Jak się wraca z czasów wojny, do czasów pokoju? Niezwykle trudno i nadspodziewanie łatwo zarazem. Że trudno, to chyba zrozumiałe: straciło się bardzo wiele. Czasem tylko (tylko?) majątek, dom, znajomy widok dzielnicy, w której się człowiek wychował, teraz zniszczonej, zburzonej. Często rodzinę, przyjaciół, własną godność. Zawsze poczucie bezpieczeństwa. W zamian zyskało straszliwą wiedzę o okrucieństwach, jakie potrafią wyrządzać sobie nawzajem ludzie i o kruchości świata, w którym przyszło nam żyć. Zatem jeszcze raz: trudno jest przekroczyć granicę między wojną a pokojem. Ale trzeba. Bo życie nie znosi próżni. Ono toczy się dalej. Żąda nowej fryzury, zdjęcia do świeżo wyrabianych dokumentów, handlu, rozrywki, nauki i uregulowania wszystkiego od początku. Nawet, jeśli kilka kilometrów dalej nadal toczą się walki. Nawet, jeśli w momencie, w którym jedni piją kawę, inni tysiącami toną w skutych kruchym lodem wodach Zalewu Wiślanego.

W „1945. Wojna i Pokój”, Magdalena Grzebałkowska sięgnęła po znane wydarzenia rozgrywające się w roku 1945 i zestawiła je z prywatnymi relacjami zwykłych ludzi, którzy stali się ich mimowolnymi świadkami, albo, częściej jeszcze, uczestnikami. W serii jedenastu fabularyzowanych reportaży nakreśliła dolę mieszkańców ziem, które należały do Polski przed wojną i po niej. Na kartach książki poznajemy Polaków, Żydów, Niemców, Ukraińców, Ślązaków i Kaszubów. Jednym rok 1945 przyniósł koniec cierpień, dla innych przeciwnie – oznaczał dopiero ich początek. Albo ciąg dalszy. Większość „dużych faktów”, które opisuje autorka, była mi wcześniej znana (np. tragedia statku Wilhelm Gustloff, wielka ucieczka z Prus Wschodnich, historia Festung Breslau, fińskie domki w Warszawie, czy otwocki dom dziecka dla ocalałych żydowskich dzieci), także po zakończonej lekturze nie czuję się „nasycona historią”. Mam jednak wrażenie, że autorka, choć wierna kronikarskiej rzetelności, nie stawiała sobie za cel stworzenia podręcznika historii roku 1945. Zamierzała raczej przeniknąć za zasłonę suchych faktów i liczb, ciekawa, jak tamten okres wyglądał z perspektywy szarego człowieka. Konkretnego człowieka, dodajmy, ponieważ Grzebałkowska przygląda się losom osób znanych z imienia, nazwiska i biografii, często tych, które udało jej się poznać osobiście. To wielki plus książki.

Czy czegoś mi w „1945. Wojnie i Pokoju” zabrakło? Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie pewnego przesytu. Jako czytelniczkę, raziła mnie wielowątkowość i „skakanie” po tematach, na dodatek wplątanie w to wszystko rodziny autorki. Podzielenie książki na dwanaście części odpowiadających dwunastu miesiącom to ciekawy zabieg, tyle że niekonsekwentny. Każdy reportaż poprzedzony jest ogłoszeniami z polskich gazet z danego miesiąca roku ’45, ale wierności dacie nie ma w samych tekstach. Grudzień wcale nie otrzymał swojego reportażu…

Na koniec ciekawostka. Powyżej napisałam, że przedstawione w książce wydarzenia nie stanowią dla mnie novum. To prawda, nic a nic nie nakłamałam :). Jednak jeden wątek zapamiętam na długo – relację ze wsi Wielowieś (leży niedaleko moich rodzinny Gliwic).

Uwaga, bo będę spojlerować:

oto jedna z rdzennych mieszkanek wsi dziwi się repatriantom ze Wschodu. Że mają brudno w obejściu, nieporządnie, a ich kobiety nawet w niedzielę chodzą na bosaka. Jej ocenę potwierdza polska nauczycielka, także przeprowadzona na Śląsk z terenów wschodnich przedwojennej Polski. Zetknięcie kresowych żywiołów, niczym zderzenie cywilizacji… Mojej świętej pamięci babcia-Ślązaczka wspominała o nim w tym samym kontekście.

Wasza Zaczytana ZłotoUsta

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s