Jak być artystą i nie umrzeć z głodu?

musician-664432_1920W ostatni piątek (23 października) miałam okazję brać udział w debacie pt: “Kultura, głupcze – zoom na rynek pracy w sektorze kultury”, organizowanej przez  Fundację Kontrasty. W gronie artystów, osób zatrudnionych w tzw. sektorze kultury oraz licznie zgromadzonej publiczności dyskutowaliśmy… no właśnie. Rozmowa była bardzo wielowątkowa: zaczęliśmy od samej definicji tego, czym jest kultura, by przejść do kwestii profesjonalizacji instytucji wspierających kulturę, źródeł jej finansowania, edukacji do kultury etc., na rozważaniach o tym, jak „robić sztukę i przeżyć” kończąc. Te trzy godziny, które upłynęły nam na rozmowie, to zdecydowanie za mało czasu, by wszystko przedyskutować, tym bardziej dojść do jakiś zgodnych wniosków, ale mnie samą debata skłoniła do szerszego zastanowienia się nad tym, czy z kultury można żyć?

(Od razu zastrzegam, kulturę rozumiem tutaj wąsko – jako sztukę, a życie z niej, jako bycie artystą – tworzenie dzieł, a następnie zarabianie na nich tyle, by móc się z tego źródła utrzymać.)

Do refleksji skłonił mnie Pan Krzysztof Kobyliński, muzyk, animator kultury (twórca m.in. Centrum  Kultury Jazovia w Gliwicach) i biznesmen w jednej osobie.  Przygotował na debatę kilkupunktową podpowiedź dla młodych, którzy chcieliby swoje życie związać ze sztuką. Być artystami, innymi słowy. Pan Kobyliński zwrócił uwagę m.in. na to, że artystom wcale nie tak daleko do ludzi biznesu, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Powiecie – gdzie przyziemnemu „robieniu kasy” do wzniosłej muzy? Jeśli tak powiecie, to pewnie nigdy nie wpadliście na żaden genialny biznesowy pomysł 🙂

Znam kilku biznesmenów, którym się w życiu naprawdę udało – ich firmy są świetne i prosperują na tyle dobrze, że oni jako właściciele nie muszą martwić się o przyszłość. Dlaczego właśnie ci ludzie osiągnęli sukces? Bo na początku mieli pomysł, którym potrafili zarazić ludzi dookoła. Przekonali do niego nie tylko pracowników, ale także klientów oraz potencjalnych klientów (czytaj: środowisko, w którym funkcjonują). Za każdym spełnionym przedsiębiorcą stoją ludzie, którzy zechcieli go na początku wesprzeć. Za wieloma z tych, którym się nie udało, także stał dobry pomysł. Tylko oni nie potrafili tego pomysłu nikomu sprzedać. Zabrakło im entuzjazmu? Czasu? Umiejętności społecznych? Daru przekonywania? A może nie trafili w odpowiedni moment…

Czy z artystami jest inaczej? Nie! Jest dokładnie tak samo. Załóżmy, że ktoś ma dar i warsztat twórczy potrzebny do tego, by ten dar zaprezentować (pisząc, komponując, malując, rzeźbiąc etc.), ok? Mamy „zaczyn” profesjonalnego artysty. Co musi się stać, by człowiek, który potencjalnie mógłby utrzymać się z wytwarzanego przez siebie skrawka kultury, mógł faktycznie z niej żyć? Musi mieć trochę szczęścia (trafić w odpowiedni moment). Musi znaleźć ludzi, którzy go poprą (stać się znanym w środowisku). Musi spotkać się z odbiorcą sztuki i przekonać go, że warto nabyć właśnie jego książkę, płytę, obraz. Artysta musi stać się biznesmenem, sprzedającym pomysł, którym jest on sam. Jego wnętrze, wyrażające się w pracy twórczej. 

Nie sądzicie, że to bardzo trudne? Być artystą i przedsiębiorcą w jednej osobie?

Ja myślę, że niezwykle trudne. Ale myślę także, że konieczne, jeśli zamierza się naprawdę „żyć z kultury”

Wasza Ukulturalniona Złoto Usta

A jeśli chcecie rzucić okiem na to, jak to na debacie bywało, zapraszam do króciutkiej relacji TV Imperium (czeski film o kulturze ;)):

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s