Dezinformacja [recenzja]

Untitled design (4)Istnieje taka kategoria książek, które powinnam odstawić na półkę „recenzja niemożliwa”. Należy do nich  „Dezinformacja…” Iona Pacepy i Ronalda Rychlaka. Nie potrafię rzetelnie jej zrecenzować. Dlaczego? Po prostu – bazuje ona na ogromnej ilości faktów. Większości nie jestem w stanie zweryfikować, zatem właściwie nie powinnam się wypowiadać na temat merytorycznej wartości „Dezinformacji…” Mimo wszystko podejmę się próby zrecenzowania dzieła, ponieważ:

a) będąc żywo zainteresowaną historią XX wieku, co nieco jednak na jej temat wiem;

b) niektóre z opisanych w książce wydarzeń pamiętam, ponieważ miały miejsce już za mojego życia;

c) „Dezinformacja…” to rzecz z pewną dosyć przerażającą tezą, nad którą należy się pochylić.

Współautor „Dezinformacji…”, Ion Michai Pacepa był zastępcą szefa zagranicznego wywiadu komunistycznej Rumunii. Bardzo blisko współpracował zarówno z Nicolae Ceausescu, jak i swoimi odpowiednikami w wywiadach  innych państw bloku sowieckiego. Osobiście uczestniczył w wielu operacjach wymierzonych w kraje Zachodu. W 1978 roku zbiegł do RFN, potem do USA. Z wiedzy Pacepa korzystało CIA. W 1987 ukazała się jego słynna książka pt. „Czerwone horyzonty: kroniki szefa komunistycznego wywiadu”. Jej fragmenty nadawało Radio Wolna Europa. Stała się ona dowodem w sprawie przeciw Elenie i Nicolae Ceausescu.

Wierzycie w spiskowe teorie dziejów i sterowanie z tylnego siedzenia? Ion Pacepa nie wierzy. On wie! Jako jeden z realizatorów polityki dezinformacji, ma mocne podstawy do tego, by mówić o skuteczności i nieśmiertelności wymyślonej w Związku Radzieckim sztuki siania zamętu i rzucania oszczerstw, które mają wprowadzić w błąd opinie publiczne – w kraju, ale przede wszystkim poza nim. Oskarżanie wrogów politycznych o czyny, których nie popełnili, preparowanie dowodów i rozpowszechnianie ich, kreowanie spolegliwych przywódców politycznych i religijnych, produkowanie nowych idei mających zaburzyć światowy porządek, szkolenie terrorystów i wspieranie ich działalności, skrytobójstwa, występowanie w roli obrońców moralności – oto pierwsze z brzegu metody, jakimi posługują się spece od dezinformacji. Dodajcie do tego armię dobrze opłaconych agentów poutykanych we wszystkich krajach świata oraz większą od nich rzeszę naiwniaków, gotowych za darmo, z przekonania szkodzić własnym rządom i oto gotowy jest obraz podskórnego świata, którym rządzi KGB. Obecnie FSB.

Czy Pacepie można w pełni zaufać? Nie mam pojęcia. W jego książce uderza mnie jednostronność interpretacji, obsesja dopatrywania się zewnętrznej inspiracji wszędzie tam, gdzie coś dzieje się wbrew amerykańskim i izraelskim interesom – czyli wchodzimy na grząski grunt – oraz płytkość mimo pozoru głębi. O co chodzi? „Dezinformacja…” jest z jednej strony przeładowana faktami (co ma uwiarygadniać, tymczasem utrudnia czytanie), z drugiej zaś – po amerykańsku naiwna. Kreuje niezwykle prosty obraz świata, w którym wszystko co „made in USA”, jest dobre, a każdy głos sprzeciwu to zło, kierowane wiadomo skąd. Z Moskwy. Stolicy światowego proletariatu i siedziby szpiega-cara-prezydenta Władimira Putina.

Za czym zatem zdaniem autorów książki stoi Moskwa? M.in. za akcją oczerniania Piusa XII („papież Hitlera”), morderstwem prezydenta Kennedy’ego, zamachem na życie Jana Pawła II, powstaniem Organizacji Wyzwolenia Palestyny, protestami amerykańskich i europejskich studentów przeciw wojnie w Wietnamie, socjalistycznymi rządami w krajach Ameryki Południowej, zabójstwem Litwinienki, zgładzeniem Jasira Arafata (według Pacepy był agentem KGB, który w pewnym momencie stał się niewygodny). O tym, że wymysłem radzieckich służb specjalnych miała być gorbaczowowska głasnost, nie warto chyba nawet wspominać… Ale już wątek zainfekowania myślą zgodną z zamiarem FSB amerykańskiej partii demokratycznej wspomnieć należy. W książce wprowadzany jest on delikatnie, aczkolwiek wielce sugestywnie. W tym miejscu zaczęłam traktować generała Iona Pacepę jak mitomana. Nie bardzo chce mi się wierzyć w zewnętrzne sterowanie prezydentem Obamą. Ani nawet w to, że nieświadomie działa przeciw interesom własnego kraju, kierowany podszeptami doradców. Z drugiej strony, obserwując nieporadność Ameryki na arenie międzynarodowej w ostatnich czasach…

„Dezinformacja…” to rzecz niezwykle obszerna merytorycznie. Naszpikowana wręcz dokumentacją, mającą umocować zawarte w niej tezy. Tak jak pisałam na początku – osobiście nie potrafię z całą pewnością stwierdzić, że jej przekaz jest prawdziwy. Myślę, że to zweryfikować może jedynie historyk specjalizujący się w temacie. Ale jako zwyczajna czytelniczka, a równocześnie mieszkanka kraju, który przez ponad pięćdziesiąt lat pozostawał w sferze sowieckich wpływów, w historiach opisanych przez duet autorów Pacepa i Rychlak dostrzegam pewne znajome i niepokojące schematy działania socjalistycznych służb wywiadowczych.

Lekturę zdecydowanie polecam.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s