Wolność słowa kontra mowa nienawiści [po debacie]

facebookPolicja? Proszę przyjechać na Facebooka! Tu słychać mowę nienawiści! Pan X odmawia prawa do życia homoseksualistom („zdychajcie pedały!”), pani Y cieszy się, że toną uchodźcy („dobrze im tak, to nie ludzie, to kozoj..cy!”), a pan Z…

Nie będę podawać kolejnych przykładów, bo wszystkie są obrzydliwe, a i tak już wiecie o co chodzi. O mowę nienawiści, która jest używaniem języka w celu znieważenia, pomówienia lub rozbudzenia nienawiści wobec pewnej osoby, grupy osób lub innego wskazanego przez mówcę podmiotu. Narzędzie rozpowszechniania antyspołecznych uprzedzeń, stereotypów i dyskryminacji ze względu na rozmaite cechy, takie jak: rasa (rasizm), pochodzenie etniczne (ksenofobia), narodowość (szowinizm), płeć (seksizm), tożsamość płciowa (transfobia), orientacja psychoseksualna (homofobia, heterofobia), wiek (ageizm), światopogląd religijny (antysemityzm, chrystianofobia, islamofobia). Rada Europy definiuje ten termin jako „wszystkie formy ekspresji, które rozpowszechniają, podżegają, wspierają lub usprawiedliwiają nienawiść rasową, religijną, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści wynikające z nietolerancji, łącznie z nietolerancją wyrażoną za pomocą agresywnego nacjonalizmu i etnocentryzmu, dyskryminacją i wrogością wobec przedstawicieli mniejszości, imigrantów i osób obcego pochodzenia”. (za Wikipedią).

Rozmawialiśmy wczoraj na jej temat w Gliwicach, podczas dyskusji zorganizowanej przez Śląskie Laboratorium Idei&Akcji GOŚCinność. Debata toczyła się pod hasłem:

„Wolność Słowa # Mowa Nienawiści”.

Wybrałam się na spotkanie pod wpływem pewnego mema, na którego natknęłam się na Facebooku kilka miesięcy temu. Do dziś nie pozwala mi spokojnie spać. Rzecz dotyczyła gorącej kwestii uchodźców płynących do Europy. Rodacy, jak rodacy, rozmawiali na temat ewentualnego przybycia ofiar syryjskiej wojny do Polski. Wysuwali różne argumenty raczej przeciw, niż za. Bardziej lub mniej merytoryczne, niektóre zahaczające o rasizm i ksenofobię. Śledziłam wątek, bo sama żywo zainteresowana zagadnieniem, chciałam poznać argumenty zarówno zwolenników, jak i przeciwników przyjmowania uchodźców. I wtedy ktoś, zamiast pisać sążniste elaboraty, wrzucił mem: zdjęcie bramy obozu Auschwitz, a na jego tle słowa: „Przyjeżdżajcie. Infrastrukturę już mamy.”. Ludzie lajkowali. Zamknęłam komputer. Popłakałam się. W moim kraju? Taka… okrutnie bezmyślna nienawiść?

Wciąż wyrzucam sobie, że stchórzyłam i nie zareagowałam. Ale właściwie, co mogłam zrobić? Wzięłam udział we wczorajszej dyskusji, by się tego dowiedzieć.

Dwie godziny to bardzo mało czasu na rozmowę. Co jest, a co nie jest mową nienawiści? Jakie są granice wolności słowa i artystycznego wyrazu? Kto ma decydować o tym, czy wypowiedź bazuje wciąż jeszcze na argumentach merytorycznych, czy to już wzywanie do nienawiści? Jak się ma mowa nienawiści do pomówienia? I wreszcie – co możemy zrobić, gdy ktoś obok nas (albo w internecie, bo to pole do popisu dla wszelkich hejterów) używa mowy nienawiści wobec nas lub kogoś innego?

Nie odpowiedzieliśmy wyczerpująco na żadne z wymienionych pytań. Nic w tym dziwnego – nad tematem nie od dziś debatują najtęższe europejskie głowy. Kilka ciekawych wniosków udało nam się jednak sformułować:

  1. Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja godność. Jeśli nie wiesz, czy Twoje słowa mogą kogoś obrazić (żyda, katolika, przeciwnika politycznego, homoseksualistę, kogokolwiek), postaraj się wejść w buty tej osoby i odczytaj własny tekst z jej perspektywy.
  2. Osoby używające mowy nienawiści szczególnie chętnie czynią to w internecie. Twarzą w twarz ciężko jest komuś powiedzieć „Zdychaj, pedale!”. W sieci łatwiej. Poza tym, internet to idealne miejsce do powstawania „plemion” (patrz: Seth Godin) ludzi, którzy myślą podobnie. I nie zamierzają się tego wstydzić!
  3. Obrażający i szczujący nie zawsze czynią tak intencjonalnie. Czasem po prostu – mają gorszy dzień i muszą komuś dokopać. W realu jakoś głupio i można oberwać, to chociaż w internecie…
  4. Mowa nienawiści bazuje na odczłowieczeniu osoby/grupy, którą bierze się na cel. Odbierając cechy ludzkie, odbieramy także prawa przynależne ludziom. Dlatego choć to „tylko” słowa, mogą zabijać, bo w domyśle dają na to przyzwolenie.
  5. Ostatni punkt jest najsmutniejszy – tak naprawdę nie potrafimy się bronić przed demonem mowy pełnej nienawiści. Policja nie przyjedzie na Facebooka. Nie wlepi mandatu za same słowa, bez czynów. Ale…

… zapominamy chyba o sile pewnego mechanizmu. Mechanizm ten to „ostracyzm społeczny”. Masz wśród znajomych na portalu społecznościowym hejtera? Powiedz mu, że nie życzysz sobie, by włączał się w inicjowaną przez Ciebie dyskusję w taki sposób. Wyjaśnij, dlaczego. Jeśli to nie pomoże – wyklucz go ze znajomych. Po co ma psuć dzień Tobie i innym ludziom z Twojego otoczenia? Podobnie postępuj w prawdziwym życiu – reaguj, gdy ktoś wobec Ciebie wygłasza zdania, od których włos się na głowie jeży.

Może to pomoże. Może. Pewności nie ma. Ale zawsze warto próbować.

Na koniec – gratuluję inicjatywy! Łucjo Cieślar – tak trzymaj!

Złoto Usta

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s