Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury [recenzja]

zmierzchPrzesłanie tej monumentalnej książki Stevena Pinkera zawiera się w jednym zdaniu: wraz z kolejnymi etapami cywilizowania się człowieka, nasz gatunek łagodnieje. Tezę tę autor udowadnia na pierwszych 180 stronach swego dzieła, bazując na wyliczeniach matematycznych, ubogaconych plastycznymi relacjami świadków krzywd, jakie w przeszłości zwykli sobie czynić ludzie. Na kolejnych 400 stronicach przygląda się mechanizmom, które pozwoliły nagiej małpie zejść z drogi nieokrzesanego gwałciciela, złodzieja i mordercy i wkroczyć na ścieżkę humanitarnej istoty, głęboko poruszonej samym wyobrażeniem cierpień, których doznaje uderzona packą mucha. Ostatnie trzysta stron jest wiwisekcją naszych fizycznych mózgów i ich psychicznej emanacji – umysłów, w których bytują zarówno skłonne do przemocy demony, jak i powstrzymujące nas od niej anioły.

Tak w skrócie można byłoby streścić „Zmierzch przemocy…” Stevena Pinkera. O książce było głośno już kilka lat temu, gdy ukazała się po angielsku. Czytając liczne wywiady z autorem i teksty odnoszące się do jej treści, czekałam niecierpliwie na polskie wydanie (mimo znajomości angielskiego, nie podjęłabym się studiowania dzieła w oryginale!). Doczekałam się – otrzymałam je jako recenzent z wydawnictwa ZYSK i S-KA, za co serdecznie dziękuję.

Teza o tym, że gatunek ludzki łagodnieje z upływem czasu, może w pierwszym momencie szokować. Jak to, a XX wiek? Wymordowanie Ormian w Turcji roku 1915? Hekatomby obu wojen światowych? Zimne okrucieństwo Holocaustu? Bomby atomowe w Hiroszimie i Nagasaki? Rzeź Tutsich w Rwandzie? Wojny narkotykowe w krajach Ameryki Środkowej? Seryjni mordercy? Wszak codziennie epatowani jesteśmy kolejnymi makabrycznymi zbrodniami! Żyjemy dzieciobójstwami, morderstwami z zazdrości, namiętności albo zwykłej chciwości. Drżymy ze strachu przez międzynarodowym terroryzmem, czy porywaczem-pedofilem, który tylko czyha na nasze niewinne potomstwo.

Boimy się złych ludzi, tymczasem prawdopodobieństwo tego, iż zginiemy z ich ręki jest dziś o wiele niższe od szansy poniesienia śmierci w wypadku samochodowym bądź w skutek choroby nowotworowej. Co więcej, jeśli ktokolwiek podniesie na nas rękę, władza mu tę rękę… chciałoby się rzec: „odrąbie”, ale tego nasza demokratyczna, ukształtowana na zachodnią modłę władza nie zrobi. Najwyżej umieści ową rękę, razem z resztą zbrodniarza w więzieniu. Dzisiaj. Bo jeszcze kilkaset lat temu przestępca zostałby zabity w jakiś widowiskowy, spektakularny sposób ku uciesze gawiedzi. Rozwleczony końmi, wbity na pal, spalony na stosie, przepiłowany na pół, albo obdarty ze skóry. Na przedstawienie zamęczania człowieka przybyłyby liczne rodziny z małymi dziećmi, by cieszyć się i klaskać w dłonie. Tłum zrobiłby tak niezależnie od wielkości winy skazańca. Tak samo obojętnie patrzono by na torturowanie dorosłego mordercy, kilkuletniego złodzieja, staruszki podejrzanej o czary, czy heretyka, próbującego wyjaśnić współobywatelom bezsens i okrucieństwo wyznawanej religii.

Widzicie różnicę? Dzisiejszych europejczyków oburza kamieniowanie cudzołożnic w Arabii Saudyjskiej. Nasi przodkowie pierwsi chwyciliby kamień…

Więcej dowodów na łagodnienie Homo sapiens przytaczać nie będę. Przeczytacie o nich w „Zmierzchu przemocy” Stevena Pinkera. A jak przeczytacie, to przekonacie się, że XX wiek, który często określamy jako najbardziej krwawy w historii ludzkości, wcale taki nie był. W ciągu jego trwania procentowo zabito o wiele mniej ludzi, niż np. podczas starożytnych wojen opiewanych w eposach Homera. Co więcej, właściwie wszystkie okrucieństwa czasów współczesnych wydarzyły się, gdy ktoś (dyktator, przywódca religijny, słaba władza państwowa) pozwoliły, lub wręcz sprowokowały ludzkie zwierzę do cofnięcia się na drodze cywilizacji. Cywilizacji, w której króluje rozum.

Skoro o rozumie mowa. Pozwólcie, że zakończę cytatem:

„W miarę postępu cywilizacji i jednoczenia się drobnych plemion w większe społeczności najprostszy rozum podyktuje każdemu osobnikowi, że jego instynkty społeczne i współodczuwanie powinny objąć wszystkich, nawet osobiście nieznanych mu członków tej samej narodowości. Gdy człowiek osiągnie ten stopień, pozostaje już tylko obalenie sztucznej bariery i przeniesienie swoich uczuć altruistycznych na ludzi wszystkich narodów i ras.”

(Karol Darwin, „O pochodzeniu człowieka”)

Do wypowiedzi Darwina dopisać należałoby chyba tylko „oraz zwierzęta”.

PS

To, że Pinker udowodnił nasze łagodnienie, nie oznacza, że jest ono procesem nieodwracalnym. Nawet drobne załamania cywilizacyjne prowadzą do wzrostu przemocy. Pomyślcie, co stałoby się z nami, gdyby upadł pax europea! Co jest możliwe, biorąc pod uwagę, iż otaczają nas ludy o mniej współczesnym podejściu do roli rozumu…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie, Recenzyjnie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s