Im jestem starsza [refleksyjnie]

primate-1019101_1280Niniejszy blog planowałam jako publicystyczno-literacko-recenzencki. Plany planami, a życie swoje. Publikuję na nim głównie recenzje przeczytanych książek. Wprawek literackich jak na lekarstwo, co kładę na karb problemów z samokontrolą: chcę napisać dwa tysiące znaków, piszę dziesięć tysięcy, chcę opowiadanie, tworzę powieść… A blog ma objętościowe ograniczenia, których nie jestem w stanie uszanować. Z publicystyką też mam problem. Chciałam pisać o rzeczach, które mnie poruszyły, wydarzeniach, jakie wywarły na mnie wpływ, a przede wszystkim (jak 90% blogerów), „co ja o tym wszystkim sądzę”. I tu pojawia się problem, bo z reguły nic nie sądzę, albo wręcz sądzę wszystko.

Kiedy byłam młodsza, to miałam ambicje by posiadać jedynie słuszne poglądy na wszystko. Własnego zdania gotowa byłam bronić do upadłego. Czarne to czarne, a białe to białe, czyż nie? Otóż nie. Im jestem starsza, tym mniej widzę wokół kontrastów, a więcej cieni. Świat zszarzał. Spod jedynej i absolutnej prawdy, tej nie do ruszenia, nie do podważenia, wyłania się druga, przeciwna. A potem trzecia, ułożona pod ostrym kątem do tamtych dwóch. I następna. I jeszcze jedna. I kolejna. Z wiekiem odkrywa się straszliwą prawdę o prawdzie:

Prawda jest jak d…a – każdy ma swoją! W dodatku, gdy przyjrzeć się bliżej, wszystkie d..y są tyle samo warte. Albo niemal tyle samo.

Kimże jestem, by podważać czyjeś ciężko osadzone cztery litery? Czyż jestem mędrcem? Nie. Czyż jestem moralnym autorytetem? Tym bardziej – nie. To może chociaż jestem osobą głęboko przekonaną o własnej racji? O wadze swojej d…y (przepraszam – prawdy)? No… nie! Owszem, moja prawda jest lepsza, bo jest bardziej mojsza, ale twoja też jest dobra, bo jest twojsza. Co więcej – rozumiem niektóre z twoich argumentów i nawet się z nimi zgadzam. A skoro się zgadzam, to jak mam z tobą polemizować! I po co?

Pewnie dlatego, im jestem starsza, tym mniej chętnie się odzywam. Bo choć zawsze było ze mnie zwierzę medialne, co to tylko patrzy, która kamera je bierze, cierpię ostatnio na problem braku. Nie mam nic, ale to nic do powiedzenia. Choć nie. Kłamię. Czasem coś chcę powiedzieć, ale zanim to zrobię, w mojej głowie ustawia się w równej kolejce cały rządek argumentów ad vocem, a wszystkie są przeciw zdaniu, które jeszcze przed momentem uważałam za swoje. No to jak ja mam coś powiedzieć, albo napisać, skoro sama się ze sobą nie zgadzam?! No jak, pytam!

Lepiej siądę sobie w kątku z kawą i poobserwuję ludzi. Posłucham młodszych. Oni są tak naiwnie piękni w swoim wszystkowiedzącym wieku niepoważnym 🙂

PS

Dziś mam wystąpić przed Czytelnikami i opowiedzieć im o swojej nowej książce. Tylko co mam im powiedzieć? Wszystko, co miałam w tej sprawie do powiedzenia, umieściłam w środku, pomiędzy okładkami powieści. Nie mogę odwołać się do jej treści, bo przecież nie wszyscy czytali, a zdradzanie zawartości książki to najgorsza zbrodnia, jaką literat może popełnić. Chociaż z drugiej strony…

I tak w kółko. Im jestem starsza, tym więcej „ale”.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Im jestem starsza [refleksyjnie]

  1. Pingback: Pospotkaniowo [odpowiedzi na kilka pytań] | Grafomanya

  2. My Slow Nice Life pisze:

    Też tak mam. Serdecznie pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s