To chyba jest tekst o feminiźmie…

pregnant-690735_1280Uwielbiam pewien rodzaj wyjątków z ojców Kościoła. Konkretnie te poświęcone kobietom. Nieodmiennie fascynuje mnie nienawiść, jaka z nich przebija. Często podlana jest ona chlewno-pornograficznym sosem mokrych nocnych tęsknot za owocem zakazanym. Nie chcę jednak epatować Was tymi wszystkimi kusicielskimi diabłami, workami łajna i kopulacją, bo to niskie – świadczy jedynie o tym, że piszący te słowa święty Odo, Augustyn, czy inny Ambroży miał poważny problem z własną seksualnością. Szkoda tylko, że jego frustracje wylały się dalej i sięgnęły wyżej – z kobiecego łona na kobiecy umysł.

Taki oto cytat zachwycił mnie dziś:

„Kobiety trzeba trzymać z dala od tego niebezpiecznego tekstu (Biblii), i od wszelkiej nauki w ogóle. Kobieta uczona to coś gorszego niż brodata.”

To niejaki Francois Garasse, francuski jezuita żyjący i myślący w XVII wieku.

Zastanawiam się czasem, czy jestem feministką. Jako dziecko marzyłam, by być chłopcem. Dziewczyńskość bardzo mi przeszkadzała w grze w piłkę. Inne dziewczynki w nogę nie grały, a chłopcy przeganiali mnie z boiska. No, czasem, kiedy mieli lepszy humor, łaskawie stawiali na bramce. Czy grałam gorzej od nich? Od większości – tak, przecież nie bardzo miałam z kim i gdzie trenować. Ale nie od wszystkich. Wielu kopało fusbal ze słabszymi efektami, niż ja. A mimo to, woleli najgorszego męskiego patałacha, niż babę w drużynie… Zatem już jako dziecko nauczyłam się, że bycie kobietą to rodzaj kary. Upokorzenie. „Kobieta powinna się wstydzić samego faktu istnienia” (to inny ojciec Kościoła, litościwie pominę imię).

Wstydziłam się więc. Do pewnego wieku. Potem porzuciłam futbol dla pingponga (wśród młodocianych pingpongistów płeć nie miała tak dużego znaczenia), nauczyłam się ogrywać chłopców i zaczęłam gwizdać na ich kretyńskie uwagi dotyczące mojej płci. Tym bardziej, że okazało się, iż mam przenikliwy umysł. Jeden z kumpli doniósł mi nawet, że chłopaki boją się mnie zaczepić, bo jak się odgryzę, to każdemu idzie w pięty. Światu szło w pięty, mnie szło do przodu i tak to funkcjonowało aż do finału studiów, kiedy znowu dano mi boleśnie odczuć, gdzie moje miejsce i dlaczego. Byłam dobrą studentką. Nawet bardzo dobrą – nieustanne 5,0, ambitna praca magisterska na własne życzenie, widoki na doktorat. Wielu chętnych, niewiele wolnych miejsc. Ale profesor powiedział, że mam się postarać, bo są duże szanse. Starałam się więc. Ze wszystkich sił. Byłam tak samo dobra jak inni.

Ale byłam kobietą. W dodatki nieopatrznie wygadałam się, że wychodzę za mąż…

„Po co pani doktorat, skoro wychodzi pani za mąż? Zaraz będzie ciąża, dzieci, L4…”

W tamtym okresie życia miałam za mało odwagi cywilnej, by zaprotestować. By się oburzyć. Grzecznie (tak, jak mnie uczono – zawsze grzecznie, dziewczynki są grzeczne!) potaknęłam. Moje miejsce przypadło przesympatycznemu skądinąd koledze. Odebrałam „magistra” z kwaśną miną i obietnicą złożoną samej sobie:

„Ja Was mizoginiczne gnidy kiedyś opiszę!”

Opisuję wreszcie dziś, skrótowo i tylko na potrzeby tego artykułu, bo już mi przeszło. Dawno zrozumiałam, że tak skonstruowany jest świat – pewna część ludzi, i to zarówno mężczyzn, jak i kobiet (!) uważa, że CZŁOWIEK równa się MĘŻCZYZNA.

Z czym osobiście całkowicie, totalnie, absolutnie się nie zgadzam. Człowiek, to człowiek. Młody, stary, czarny, biały, dziecko, dorosły, kobieta, mężczyzna… Z racji bycia człowiekiem każdemu z nas przysługują niezbywalne prawa – do szacunku, do wolności, do równości wobec prawa etc. Prawo do nauki bez zaglądania w gacie.

Czy jestem w związku z tym feministką? A może po prostu – humanistką?

I wiecie co? Myślę, że ten kto komukolwiek z sióstr i braci próbuje słowem albo czynem odebrać jego człowieczeństwo, odbiera je najpierw samemu sobie. Bo człowiek to istota rozumna. A kwestionowanie człowieczeństwa drugiej ludzkiej istoty jest z gruntu bezrozumne.

Kropka

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Publicystycznie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s