Kongres futurologiczny [próba recenzji]

kongresPamiętacie słynną scenę z filmu „Matrix”, w którym Neo ma do wyboru dwie pigułki? Niebieska pozwoli mu trwać w nieświadomości rzeczywistości pozornej, czerwona zaś pokaże świat takim, jakim jest naprawdę? Jeśli pamiętacie i wizja przedstawiona w „Matriksie” wciąż pobudza Waszą wyobraźnię, koniecznie sięgnijcie po „Kongres futurologiczny” Stanisława Lema i przekonajcie się, że wszystko już było. Wszystko już przewidziano i to w roku 1970! W dodatku głębiej, pełniej i niepokojąco aktualnie!

Jakiś czas temu złożyłam mojemu czytelniczemu „ja” dwie solenne obietnice:

  1. Nadrobię zaniedbania w kanonie światowej literatury (będąc biologiem, boleśnie odczuwam braki w tzw. klasycznym wykształceniu!)
  2. Sięgać będę tylko po książki znakomicie napisane (w myśl zasady: kto z kim przestaje, takim się staje, pragnę wchłonąć mistrzostwo i twórczo je przetworzyć)

Tym razem sięgnęłam po Lema.

Niewielu mieliśmy i mamy pisarzy o międzynarodowej sławie. Przychodzi mi do głowy Władysław Reymont, Henryk Sienkiewicz, Joseph Conrad, Wisława Szymborska, Czesław Miłosz… No i Stanisław Lem właśnie. Z wykształcenia lekarz, z pasji filozof, futurolog (choć sam pewnie wolałby, by tak go nie nazywano) i twórca literatury science fiction (i nie tylko). Umysł nieprzeciętny, wnikliwy obserwator ludzkiej natury, stańczyk doprowadzający czytelnika do śmiechu przez łzy. Dla mnie osobiście przede wszystkim jednak mistrz słowa.

Swoboda poruszania się w świecie nauk przyrodniczych, pasja politologa, socjologa i psychologa, praktyczna znajomość łaciny oraz niebywała elegancja wypowiedzi. A wszystko to podlane pełną życzliwości dla człowieka kpiną z nas samych, naszej kondycji, naszych wad, zwierzęcych impulsów i prób rozumowej ucieczki od nich – to właśnie Lem. Lem w bezbłędnym „Kongresie futurologicznym”.

Otóż mamy tu gwiezdnego podróżnika, niejakiego Ijona Tichego, który powraca na Ziemię, by wziąć udział w kongresie futurologów (dziedzina ta była niezwykle modna w czasie, gdy powstawało opowiadanie!). Rzeczywistość, jaką przedstawia Lem, nie nastraja optymizmem – fikcyjny kraj goszczący naukowców stoi na krawędzi wojny domowej i oczywiście przekracza tę granicę. Na hotel, w którym odbywa się kongres oraz kilka innych, nieco mniej szacownych imprez, zaczynają spadać BEMBY. Eksplodują ładunkiem gazu zmuszającym ludzi do umiłowania bliźniego i ukorzenia się wobec niego. Żołnierze się poddają, agenci służb specjalnych żądają kary za swą podstępną działalność, moralnie zdziczali powracają na drogę cnoty. Tichy, wraz z przypadkowymi towarzyszami, kryje się w kanałach pod miastem, gdzie doświadcza kilku, coraz ciekawszych wizji przyszłości. W tym także takiej, w której środki psychotropowe przejmują pełną kontrolę nie tylko nad zachowaniami ludzi, lecz także nad tym, jak postrzegają oni rzeczywistość. Czy raczej – nie-rzeczywistość.

Zdradziłam fabułę? Nie szkodzi! Jeśli nie czytaliście jeszcze „Kongresu…”, z mojego streszczenia i tak nie dowiecie się tak naprawdę nic o tym niezwykłym opowiadaniu! Napisane jest z taką precyzją, taką finezją, talentem słowotwórczym i komicznym, że po prostu NIE WOLNO go pominąć. Nawet, jeśli na co dzień niechętnie sięga się po literaturę SF, to po „Kongres…” sięgnąć bezwzględnie należy. Choćby po to, by cieszyć się pięknem i bogactwem polskiego języka. Jakże rzadko wykorzystujemy dziś w pełni jego niezwykłe możliwości!

PS

Z niniejszego tomiku opowiadań polecam także „Doktora Diagorasa” (świetne studium zagadnienia sztucznej inteligencji) oraz „Profesora A. Dońdę” (dowcipnie o teorii Wielkiego Wybuchu).

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Literacko, Recenzyjnie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kongres futurologiczny [próba recenzji]

  1. xpil pisze:

    Trafiłem tu z LubimyCzytac, z Twojego komentarza o „Kongresie” właśnie. Bardzo sympatyczny Blogusław! Będę tu zaglądać częściej, lądujesz też na moim prawym marginesie (ale nie społecznym, bez obaw). Pozdrawiam zza blogowej miedzy.

    P.S. Zbiegiem okoliczności zamieściliśmy recenzje tej książki w bardzo zbliżonym czasie; zapraszam do lektury w wolnej chwili: https://xpil.eu/azb

    • grafomanya pisze:

      O proszę 🙂 Dziękuję za miłe słowa i za link -zajrzę na pewno! Dobrze jest wiedzieć, że ktoś czyta i widzi świat podobnie przez pryzmat książek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s