Ogród wieczornych mgieł [recenzja]

ogrodBywa, że sięgam po książkę nie do końca świadomie, biorę ją z księgarnianej, bądź bibliotecznej półki prawie wbrew sobie. Nie znam autora, nic nie mówi mi tytuł, nawet temat – dwoje ludzi? obyczajówka? romans? Nie dla mnie. A jednak. Zabieram taką lekturę ze sobą do domu, bo wyczuwam niezawodnym instynktem czytelnika, że połączy nas miłość od pierwszej strony. Tak było z „Ogrodem wieczornych mgieł” malezyjskiego autora Tan Twan Enga, którego nazwisko pozostawało dla mnie obce, kultura odległa, a książka… całkowicie zagadkowa. Mimo to myślałam o niej niosąc w torbie, myślałam pracując, myślałam wypatrując dogodnego momentu do czytania.

Wreszcie nadeszła ta chwila, że zostałyśmy we dwie – ja i powieść Tan Twan Enga. Zaczęłam czytać i… dawno mi się to nie przytrafiło. Chciałam, by opowieść trwała wiecznie, a równocześnie marzyłam o tym, aby dotrzeć jak najszybciej do jej końca i poznać wszystkie sekrety tajemniczego ogrodu, jaki pielęgnuje w swoich wspomnieniach Yun Ling, główna bohaterka i narratorka książki w jednej osobie.

Yun Ling jest zamieszkałą w brytyjskich Malajach Chinką. W chwili, gdy ją poznajemy, odchodzi na emeryturę, kończąc tym samym wieloletnią i pełną sukcesów karierę sędzi w Kuala Lumpur, stolicy dzisiejszej Malezji. Wraz z bohaterką cofamy się o kilkadziesiąt lat, gdy trzydziestoletnia Yun Ling porzuca na jakiś czas wielkie miasto i przenosi się na prowincję, w porośnięte tropikalną dżunglą góry, by tam, pod okiem Japończyka Aritomo, uczyć się sztuki projektowania ogrodów. Aritomo jest byłym ogrodnikiem cesarza Hirohito. Yun Ling była w czasie II wojny światowej „gościem cesarza”, czyli więźniem jednego z obozów, w których Japończycy przetrzymywali internowanych mieszkańców Malajów chińskiego pochodzenia… Bohaterka pragnie stworzyć własnoręcznie ogród na pamiątkę zakochanej w japońskim ogrodnictwie siostry, dla której cesarska gościnność okazała się zabójcza. Fabuła książki osnuta jest wokół pogłębiającej się relacji między młodą, skrzywdzoną Yun Ling i o dwadzieścia lat starszym Aritomo oraz wokół zagadek, jakimi są oboje.

Pisząc o tym, iż nie wiedziałam, czego spodziewać się po prozie Tan Twan Enga, odrobinę oszukałam  😉 „Ogród wieczornych mgieł” otrzymał nagrodę Man Booker Prize w roku 2012. Wydawca poleca powieść słowami: „zmysłowa i intelektualna uczta”. Do tego mamy dalekowschodniego autora i obietnicę opowieści, dla której tłem jest XX-wieczna historia Malezji opowiedziana w zaciszu japońskiego ogrodu, w którym artystyczna perfekcja i ceremonialność łączą się ze zrozumieniem i umiłowaniem natury. Od razu poczułam – będę uwielbiać! I uwielbiam!

Arcyciekawa fabuła powieści Tan Twan Enga to niejedyna jej zaleta. Doceniam niezrównany kunszt pisarza. Rozpoczynając przygodę z jego ksiażką naprawdę ma się wrażenie przekroczenia bram tajemniczego, w najdrobniejszym detalu zaplanowanego ogrodu, subtelnego i prawdziwego zarazem. Czytelnik z zachodu doceni dodatkowy walor lektury, obcy mieszkańcom Malezji: mamy oto okazję spojrzenia na japońską kulturę z zewnątrz, ale – co ogromnie ciekawe – nie oczami osoby z naszego kręgu cywilizacyjnego, lecz… Chinki wykorzenionej z kraju przodków, takiej która „po mandaryńsku potrafi jedynie milczeć”. Podwójna, nawet potrójna odległość kulturowa czyni „Ogród wieczornych mgieł” książką wyjątkową, lekturą dla każdego, kto tak jak ja lubi przyglądać się Dalekiemu Wschodowi poprzez słowa kreślone przez tamtejszych autorów.

Polecam!

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s