Kosmos [recenzja]

kosmos„Kiedy spoglądamy na Ziemię z przestrzeni kosmicznej, granice państw są niewidoczne. Raczej trudno jest podtrzymać fanatyczny szowinizm, etniczny, religijny, czy narodowy, widząc, jak niknie w oddali delikatny niebieski sierp naszej planety, aż staje się w końcu niepozornym punkcikiem światła na tle bastionu gwiazd. Podróże kształcą.”

Pierwsze oryginalne wydanie „Kosmosu” Carla Sagana ukazało się ponad trzydzieści lat temu i bazowało na popularnym programie telewizyjnym, którego Sagan – astronom i entuzjasta poszukiwania życia w odległych zakątkach wszechświata, był współprowadzącym. Zanim zrecenzuję pokrótce książkę, pozwólcie, że uhonoruję w kilku słowach jej autora. Carl Sagan urodził się w 1934 roku w Nowym Jorku jako syn żydowskiego małżeństwa (ojciec przyjechał do USA z Ukrainy). Jako doktor astronomii i astrofizyki, Sagan był równocześnie jednym z pionierów oraz prawdziwych entuzjastów egzobiologii. Brał udział w przygotowaniu gwiezdnych misji NASA (Mariner, Viking, Voyager), ale sławę przyniosło mu autorstwo szeregu książek popularyzujących naukę, powieść „Kontakt”, na kanwie której powstał film o tym samym tytule oraz oczywiście program telewizyjny.

Carl Sagan wierzył, że istnieje życie poza Ziemią, co więcej ufał, iż kiedyś, gdzieś, uda nam się nawiązać kontakt z pozaziemską, wysoko rozwiniętą cywilizacją. Bajki? Mrzonki? Wszechświat zaludniają setki miliardów galaktyk. Każda zawiera w sobie od kilkudziesięciu milionów, do kilkuset miliardów gwiazd. Wokół nich krążą planety. Niektóre są gazowymi olbrzymami podobnymi do Jowisza, inne zbudowane są ze skał, jak Merkury, Wenus, Ziemia i Mars. Na większości z nich nie ma warunkow do istnienia wody w stanie płynnym, ba – na wielu wody z pewnością wcale nie ma, ale:

  • kto powiedział, że płynna woda jest niezbędna życiu w każdej formie?
  • kto twierdzi, że życie bazujące na tlenie, wodorze, węglu i azocie jest jedynym możliwym?
  • kto wreszcie dziś, w epoce technologii i wiedzy, o których nie śniło się naszym przodkom, ma jeszcze odwagę mówić autorytarnie, że nasza planeta jest wyjątkowa pod jakimkolwiek względem?

Kiedyś, dawno temu uważano, że Ziemia jest płaska. Potem uparcie twierdzono, że co prawda nasza planeta z kształtu przypomina kulę, ale całkowicie nieruchomą! Ziemia tkwi w centrum wszechświata, a wszystko – inne globy, gwiazdy, krążą wokół niej. Do połowy XIX wieku upieraliśmy się też, że nie mamy nic wspólnego z małpami, no, może poza panem Darwinem…

Ludzie rękami i nogami bronią się przed prawdą. I my, i nasza planeta, i nasze Słońce, i nawet cała nasza galaktyka Mlecznej Drogi, stanowimy jedynie pyłek, nieistotne ziarnko kosmicznego piasku. Raz po raz usiłujemy na wszelkie sposoby udowodnić swą wyjątkowość – a to zaprzeczając ewolucji, a to zamykając oczy przed wszechświatem, a to niedopuszczając do siebie świadomości, że rozmnażając się bez umiaru i nierozsądnie eksploatując zasoby rodzimego globu, kręcimy bicz na samych siebie – Ziemia z naszego powodu nie zginie, życie jako takie przypuszczalnie także przetrwa katastrofę antropocenu, ale sam człowiek… Pewnie umrze z głodu, z pragnienia, od nadmiaru promieniowania i chorób, o ile wcześniej nie zdąży się sam unicestwić w wojnach o kurczące się zasoby. Smutne, prawda? Smutne tym bardziej, że prawdopodobnie przyjazny nam ekosystem zniszczymy zanim nauczymy się podróżować do gwiazd i zanim znajdziemy Ziemię B.

Przesłanie „Kosmosu” nic a nic nie straciło na aktualności, mimo czasu, jaki upłynął od jego wydania. Owszem, nasza wiedza o świecie posunęła się mocno do przodu i tu widzę jedyny argument przeciw wznawianiu dzieła Sagana – większość z omawianych przez niego odkryć, nowych w latach siedemdziesiątych XX wieku, jest dziś dobrze znana. Ale wnioski! Ale podejście do ludzkiej kultury, religii, nauki jako takiej i odniesienie wszelkich przejawów naszej aktywności do kosmicznej skali wszechświata… Rewelacja! A już rozważania na temat biologicznej natury obcych i na temat przyczyn, dla których dotąd się z nami nie skontaktowali… Genialne.

Pozwólcie, że na koniec lekko zaspoileruję. Sagan uważa, że przyczyny braku kontaktu są dwie:

  • albo nie istnieje we wszechświecie na tyle zaawansowana technicznie cywilizacja, by była zdolna do kontaktu, a to z tej przyczyny, że wymarła, więc w rozwój cywilizacyjny wspisana jest autodestrukcja;
  • albo też inteligentni obcy są bardzo daleko – nasza cywilizacja wysyła w przestrzeń kosmiczną sygnały zbyt krótko, by odlegli od nas kosmici zdążyli je odebrać i się nami zainteresować. I może dobrze, bo jak odbiorą sygnał i postanowią odwiedzić Ziemię, to mogą uznać nas za wrogów, albo szkodników, których należy natychmiast zniszczyć 😉

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s