Futu.re [recenzja]

futureNiezwykle cenię Glukhovsky’ego – przede wszystkim jako pisarza, ale także jako futurystę, który wysyłając swoich bohaterów do możliwych wersji naszej odległej przyszłości, opowiada wciąż przecież o teraźniejszości. Choć oczywiście mocno wyostrzonej, podanej w formie zgrabnej metafory. Przygodę z jego prozą zaczęłam od świetnego Metra 2033, potem była rewelacyjna kontynuacja Metro 2035 i wreszcie inna wizja rozwoju ludzkości zaproponowana w Futu.re.

Dla tych, którzy nie znają świata Metra – Glukhovsky skazał w nim ludzkość na atomową zagładę, którą przetrwali nieliczni. Ocaleni żyją niczym szczury w kanale, w podziemiach niezniszczalnej budowli – tunelach moskiewskiego Metra. Ludzie zamieszkujący Ziemię w „Futu.re”, choć próbowali, to jednak nie zdołali się wzajemnie do cna wymordować. Więcej nawet – zyskali nieśmiertelność. W każdym razie niektórzy. Nieśmiertelna jest większość mieszkańców Europy, część obywateli Panameryki (czyt. kontynentu północnoamerykańskiego), Chińczycy oraz ci szczęściarze spośród reszty ludzkości, którym udało się przeniknąć do wnętrza twierdzy Europa.

Domyślacie się, jakie są tego konsekwencje, prawda?

Po pierwsze, na Ziemi panuje kolosalne przeludnienie. Liczba żyjących na niej ludzi sięga kwot absurdalnych – sama Europa może pochwalić się populacją na poziomie 120 miliardów. Piękni, wiecznie młodzi Europejczycy zamieszkują wysokie niczym wieża Babel wieżowce, w których przyzwoite mieszkanie ma wymiary 2x2x2 metra. Egzystują w syntetycznym świecie, jedzą spreparowane jedzenie i konsumują, konsumują, konsumują. Nigdy nie umrą, ale jest jeden warunek – nie wolno im się rozmnażać. Jeśli złamią zakaz, dzieci zostaną im odebrane wraz z wiecznością. Zadbają o to specjalnie szkolone oddziały Nieśmiertelnych. Falanga (bo i tak są nazywani Nieśmiertelni) ma także za zadanie bronić Europy przed emigracją – prymitywnymi, mnożącymi się jak króliki, brzydko starzejącymi się i biednymi uchodźcami z Afryki i Azji…

Coś Wam to przypomina?

Słusznie, bo tak jak napisałam wyżej, Dmitry Glukhovsky, snując futurologiczne wizje, tak naprawdę pisze o problemach, z którymi już styka się, bądź przed którymi za moment stanie nasz świat. Hedonizm, kult młodości, nihilizm, wyrzeczenie się ideałów na rzecz niczym nieograniczonej konsumpcji z jednej strony i ci, którzy znaleźli się poza nawiasem – napierający na bramy naszego raju biedni, choć groźni uchodźcy (także ekonomiczni!) z drugiej strony. Czujemy, że to się dobrze nie skończy, prawda?

Słusznie. Nie skończy się dobrze, ale może… Może zły koniec nie będzie prawdziwym końcem, a jedynie oczyszczeniem? Rodzajem katharsis, z którego wyłoni się nowa, lepsza, na powrót autentyczna ludzkość? Nie wiem… Przeczytajcie „Futu.re” i sami zadecydujcie.

Ja jeszcze tylko chciałabym w kilku słowach wspomnieć o warsztacie pisarskim autora.

Książki Glukhovsky’ego są równocześnie piękne i straszne. Piękne, ponieważ ten stosunkowo młody rosyjski pisarz ma wyjątkową zdolność do kreowania wiarygodnych postaci, prawdziwej scenografii, sytuacji, w które się po prostu wierzy, a wszystko to podlewa sosem typowego dla wschodnioeuropejskiego pisarstwa liryzmu, bólem istnienia. Straszne, bo proza Dmitry’ego Glukhovsky’ego budzi grozę. Jest mroczna, niepokojąca i potwornie okrutna. Na szczęście w okrucieństwie pozostaje także bardzo szczera. Czytając „Futu.re” ani przez moment nie miałam wrażenia fałszu, epatowania ludzką krzywdą dla samego epatowania. Nie ma tu pornografii okrucieństwa. Jest za to zło w czystej postaci – ludzkiej postaci. Ono mówi o nas aż za wiele. I to jest chyba nabardziej przerażające.

Serdecznie polecam, także tym, którzy niekoniecznie lubią science fiction.

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Futu.re [recenzja]

  1. samiecbeta pisze:

    Metro 2033, 2035… A gdzie 2034? Druga część chyba najbardziej mi do gustu przypadła. Ale to Futu.re uważam za najlepszą ksiązkę Glukhovsky’ego.

    • grafomanya pisze:

      Metro 2034 zdecydowanie mi odradzono jako lekturę. A ponieważ z czasem krucho… Jeden rok pominęłam 🙂 Futu.re podobało mi się niezmiernie, ale „mój ukochany” Glukhovsky to jednak Metro 2035.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s