Postprawda. Słowo roku 2016

tablet-1632909_1920Ogłoszono słowo mijającego roku. Słowo, które krótko i dobitnie podsumowuje to, co się właśnie na naszych oczach dzieje, a co tak przeraża myślących ludzi na całym świecie. To słowo to POSTPRAWDA. Sami ją sobie na własnej piersi wychodowaliśmy i sami będziemy w najbliższym czasie spijać jej zatrute populizmem owoce.

Wyboru słowa roku jak zawsze dokonali językoznawcy ze związanego z brytyjskim uniwersytetem wydawnictwa Oxford Dictionaries, o czym w krótkiej notce wspomniał tygodnik „Polityka”. Postprawda (ang. post-true) to „stan, w którym emocje silniej kształtują opinię publiczną, niż fakty”. Dziękuję za to słowo! Brakowało mi takiego krótkiego, mocnego słowa – wytłumaczenia rosnącego i co rusz potwierdzanego wynikami wyborów poparcia dla populistów w kolejnych demokracjach. Populistów od prawa do lewa, których cechą wspólną jest to, że hojnymi ustami podsuwają łatwe i nierealizowalne zarazem propozycje rozwiązań spraw bardzo trudnych, złożonych, skomplikowanych (vide – niska dzietność, masowe migracje, pauperyzacja społeczeństw etc.).

Żyjemy w memokracji. Pojęcie memu wprowadził do publicznego obiegu Richard Dawkins w książce „Samolubny gen”. W tej przełomowej, wciąż żywo dyskutowanej pracy, autor określił mem mianem jednostki ewolucji kulturowej, takiej jak myśl, idea, wzorzec informacji zdolny do roprzestrzeniania się –  „infekowania” sobą kolejnych nosicieli i do modyfikacji ich zachowań. Memami wg. Dawkinsa będą więc np. hity muzyczne, które zaczynamy nucić, bon moty zaczerpnięte z filmowych dialogów, którymi posługujemy się w rozmowach, moda na trampki, albo dziurawe spodnie, powielana w tysiącach odsłon na naszych ulicach, moda na tego albo tamtego celebrytę, czy… obiegowe opinie stające się „prawdą ludową”. Religie, systemy polityczne etc. stanowią grupy memów, tzw. memplexy, które działając razem wzajemnie się wspierają, zyskując dzięki temu większe szanse na sukces ewolucyjny – przetrwanie, powielenie się, przekazanie z pokolenia na pokolenie.

W założeniu wszystkie memy mają równe szanse na sukces, czyli zainfekowanie sobą odpowiednio szerokiej grupy ludzi. To oczywiście jedynie teoria, weryfikowana przez filtr mediów. W rzeczywistości, poza odpowiednim stopniem zaraźliwości, memowi potrzeba wsparcia – musi przejść wstępne sito selekcyjne u specjalistów od zarażania, czyli np. ekspertów danej dziedziny (jeśli mówimy o nauce) lub osób decydujących o tym, co jest wartościową informacją, a co nią nie jest (profesjonalni dziennikarze, wydawcy, producenci telewizyjni etc.).

Tak to wyglądało jeszcze do niedawna – poza nielicznymi, bardzo wysoce zaraźliwymi memami, większość „memów sukcesu” osiągała go bo: a) miały wysoki potencjał infekowania; b) jakiś profesjonalista, spec od uwiarygodniania i/lub rozprzestrzeniania informacji stworzył odpowiednie środowisko do wywołania społecznej infekcji memem.

Dziś jest inaczej.

Dziś zaczęło się wraz z ewolucją internetu. Najpierw pojawiły się wyszukiwarki i ich rankingi popularności, gdzie o pozycji danej strony decyduje jej popularność wśród userów, cytowalność, linkowalność etc. Potem zawojowały go blogi. Małe, zwykle jednoosobowe redakcje minimediów o różnym charakterze – magazyny modowe, kulinarne, kulturalne, polityczne, lifestyle’owe, naukowe… Choć w większości przypadków do słowa charakteryzującego blog należałoby dopisać przedrostek „para-„, ponieważ nader często autor bloga nigdy nawet nie otarł się o profesjonalizm w danym temacie, co nie przeszkadza mu się o nim wypowiadać. I wreszcie social media z królem Facebookiem na czele. Tutaj już każdy, kto tylko chce, ma ochotę i określony, własny pogląd na jakąkolwiek sprawę, może się wywnętrzyć na tej samej zasadzie, jak czyni to specjalista. O wadze wpisu nie zadecyduje jego wartość merytoryczna, tylko… liczba lajków, udostępnień, komentarzy.

A lajki, udostępnienia, komentarze, słowem „zaraźliwość” uzyskuje się wzbudzając emocje. Najlepiej negatywne.

Nie trzeba przeczytać książki, obejrzeć filmu, czy wystawy, żeby je skrytykować. Nie ma obowiązku mieć medycznego wykształcenia, żeby „wiedzieć lepiej”, że szczepienie dzieci niesie ze sobą więcej szkody, niż pożytku. Nie musisz zbadać autentyczności źródła, żeby rozpowszechniać dalej wysunięte przez kogoś innego oskarżenia na temat polityka, którego nie lubisz, osób o odmiennym światopoglądzie, wyznaniu, kolorze skóry, orientacji seksualnej etc.

W internecie możemy napisać, zalajkować, skomentować i bezmyślnie powielić każdą bzdurę, jaka tylko zagra nam w duszy. Pełna demokracja. Głupia, ale pełna.

Politycy, dziennikarze tradycyjnych mediów, naukowcy, celebryci i inni ludzie żyjący z kreowania i powielania memów uczą się od nas, zwykłych zjadaczy chleba. Był taki moment w trakcie internetowej rewolucji, gdy stara, elitarna „memoklasa” została z tyłu za nową, egalitarną. Wydawcy bezradnie patrzyli, jak spadają nakłady książek i gazet. Dziennikarze bełkotali coś o rzetelności i profesjonaliźmie. Aktorzy próbowali desperacko bronić swojej prywatności. Naukowcy starali się dyskutować merytorycznie.

A potem przyszedł Barack Obama, stworzył sobie konto na twitterze i wygrał wybory prezydenckie. Przyszedł Dan Brown i mnóstwo ludzi uwierzyło, że światem rządzi sekta Iluminatów. Gazety zastąpiły reportaże z daleka codzienną relacją spod domu małej Madzi z Sosnowca, a na sportowych portalach połowę głównej strony zajmują zdjęcia niemal nagich żon piłkarzy…

Prawdą stało się nie to, co nią faktycznie jest, tylko to, o czym ludzie chcą czytać, słuchać, z czym gotowi są się utożsamiać. To postprawda. Przyciągające wzrok, sugestywne obrazki okraszone krótkim, dobitnym hasłem.

Wybudujemy mur na granicy z Meksykiem

Wprowadzimy wysokie cła na towary z Chin

Sprowadzimy przemysł z powrotem do USA

Co z tego, że są to hasła niespełnialne i nic nie znaczące? Co z tego, że wsparte są kłamliwymi oskarżeniami pod adresem tego i tamtego, nieprawdziwymi wyliczeniami, deklaracjami, z których w następnej przemowie zaraz się wycofamy?

Nic z tego. Ważne, by dostać „lajka”. Ważne, by wygrać wybory.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s