Srebrzysko [recenzja]

chwinCenię Stefana Chwina. Szczególnie lubię, gdy autor niezrównanego „Hanemanna” pojawia się u Marcina Mellera w „Drugim Śniadaniu Mistrzów”. Bo choć Pan Chwin wypowiada się zawile, choć ma tendencje do szybkiego przechodzenia od szczegółu do ogółu, to zwykle mówi mądrze i rozważnie. A może tylko tak mi się zdaje, ponieważ często się z nim po prostu zgadzam? Nie wiem. Ale gdy podczas jednej z niedawnych wizyt w TV, autor nieco nieśmiale zaprezentował swoją najnowszą powieść, poczułam: „chcę to!”.

Wbrew temu, co sugeruje okładka („Powieść dla dorosłych”), Srebrzysko nie jest literaturą erotyczną, czy tym bardziej pornograficzną. Jest tylko (aż!) książką wymagającą od czytelnika filozoficzno-socjologicznego przygotowania i śledzenia wydarzeń bieżących, ponieważ skrzecząca rzeczywistość atakuje nas właściwie z każdej strony powieści. Pierwowzorem bohatera jest postać rzeczywista – pewien senator, którego przyłapano w damskich fatałaszkach w trakcie narkotyzowania się… Jego wcześniejsze zasługi, jego praca, osiągnięcia artystyczne, działalność polityczna – wszystko zostało zapomniane. Internauta i telewidz zapamiętał mu jedynie niechlubny incydent nagrany ukrytą kamerą…

Obrzydliwe, jak się nad tym chwilę zastanowić. I nie, nie chodzi mi o zachowanie senatora – kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień! – a raczej o reakcję publiki. Media i ich konsumenci od razu, bez wyroku skazują człowieka na wygnanie. Publiczny niebyt. Wszyscy, także ci, którzy wcześniej kornie chylili głowy przed autorytetem, teraz bez skrupułów będą się nad nim pastwić, nie ukrywając radości, jaką daje deptanie czyjegoś życia. Płakać mi się chciało, gdy wbrew woli natykałam się w prasie na wzmiankę o senatorze P., czułam smutek, podczas czytania „Srebrzyska”.

Dlaczego?

Bo książka boli trafnością obserwacji rzeczywistości. Że zacytuję jeden fragment:

„(…) prawo do widzialności (…) jest przyznawane tylko niektórym. Reszta jest zepchnięta w niewidzialność. Wolność słowa? Wolność słowa mają tylko ci, którzy posiadają potężne narzędzia do przesyłania słów i obrazów. Reszta ma prawo do siedzenia przed telewizorem i podstawiania mózgów pod drukowanie. Żaden Internet nie daje szans na widzialność, bo Internet jest przepaścią, w której ginie wszystko.”

Jesteś niewidzialny człowieku. Nie obchodzisz świata. Pewnie stąd tyle w tobie złości… Czy możesz zmienić ten stan? Pewnie! Na przykład zabijając kogoś spektakularnie. Może w terrorystycznym zamachu…

PS

„Srebrzysko” nie jest doskonałe. Z pewnością zarzucić książce należy redakcyjne niedoróbki. Ale przeczytać warto.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Publicystycznie, Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Srebrzysko [recenzja]

  1. Stefan Chwin pisze:

    Dziękuję za recenzję… Stefan Chwin

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s