Kryzys Wieku Średniego

Kryzys wieku średniego. Obserwuję u siebie, widzę dookoła, u równolatków. W świetnym artykule w sierpniowych „Wysokich Obcasach Extra” Agnieszka Jucewicz rozmawia o nim z prof. Bartłomiejem Dobroczyńskim.

Dotarcie do umownej czterdziestki jest niczym wdrapanie się na najwyższą górę. Zmęczeni, ale dumni z siebie docieramy na szczyt i rozglądamy się z zadowoleniem wokół. Widok piękny, w końcu mamy już czterdzieści lat – coś tam zrobiliśmy, coś może nawet osiągnęliśmy, jesteśmy KIMŚ. Najlepszą wersją i tak dalej. „Teraz już tylko do przodu! – myślimy – Teraz może być już tylko lepiej!”. To nic, że troszkę bolą nas nogi, że w krzyżu nas ciut łupie, że zaczynamy zapominać pojedyncze wyrazy, czasem to i owo wypadnie nam z rąk przez nieuwagę i coraz ciężej zmieścić się w trekkingowe ciuchy. To nic, bo przecież widok piękny! Z przodu pięknie, z tyłu pięknie, po bokach cudnie, na dole…

No właśnie. Stojąc tam, na samej górze, dumni i samozadowoleni, nagle dostrzegamy, że to by było na tyle. Dalej już nic więcej nie ma. Równia pochyła, a na jej dnie – śmierć. Nagle z całą mocą uświadamiamy sobie własną niewieczność. Zawsze wiedzieliśmy, że tak to się skończy, ale teraz, stojąc na samym szczycie WIEMY BARDZIEJ. To przytłacza. Kulimy się z obawy, że oto niebo, któremu właśnie wydarliśmy największą tajemnicę, runie nam na głowę.

Już nie zostaniesz astronautą, piosenkarką, księżniczką, supermodelką, wybitnym kucharzem, naukowcem, strażakiem, snajperem, ani panią na poczcie, co przybija pieczątki. Ok, panią na poczcie jeszcze zostać zdążyć. Resztę dziecięcych marzeń trzeba wyrzucić do kosza i zacząć proces dezintegracji EGO. Podobno (według Junga) na samym początku jesteśmy doskonałą całością – jaźnią. Potem przychodzimy na świat i nasza jaźń się rozpada, ustępując przed bezczelnym, męczącym, wszystkowiedzącym i wszystkochcącym EGO. Ja, ja, ja, k…wa JA! Ja mogę, ja chcę, ja zrobię, mój, moja, moje. Aż przychodzi kryzys wieku średniego i świadomość „Ja umrę”. EGO staje na szczycie, potyka się i zaczyna – wolniejszy lub szybszy – zjazd w dół. Powrót do miejsca startowego. EGO się kurczy, jaźń dobudowuje kolejne cegiełki. Oby zdążyła się zreintegrować. Podobno jest to warunkiem szczęścia. Podobno osiemdziesięciolatek jest szczęśliwszy, niż czterdziestolatek. Podobno najlepiej jest niczego nie chcieć.

Podobno, podobno, podobno.

Stoję na szczycie i rozglądam się wkoło. Jak tu pięknie!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Filozoficznie, Publicystycznie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Kryzys Wieku Średniego

  1. Interesujące przemyślenia choć pisane z perspektywy jednej wybranej osoby i jej doświadczeń. Otóż mój przypadek jest inny. Mam prawie 50 lat, nie dotarłam na żaden szczyt, pomimo 20 lat nauki i nakładu pracy, pieniędzy i poświęconego czasu na rozwój (i odchowanie dzieci) zaczynam wszystko od zera w obcym kraju (a tutaj istotnie zaczyna się od zera) i nie mam jeszcze kryzysu wieku średniego nawet pomimo choroby tarczycy, która pojawiła się rok temu. Cały czas dążę do tego aby zrealizować siebie, aby być tym kim powinnam być albo raczej aby inni zobaczyli, że jestem tym kim jestem. W obcym kraju to dodatkowo trudne. Każdy dzień to walka o ratowanie mojego ja, aby przetrwało w tej gonitwie szczurów.
    Reasumując kryzys wieku średniego to nie liczba świeczek na torcie ale stan umysłu i świadomość kresu swoich możliwości. Ja jeszcze tego zapasu nie wyczerpałam i będę tak długo dążyć do celu dopuki go nie osiągnę. A potem obiorę sobie nowy cel, taki który możliwy jest do realizacji do końca życia. Polecam spróbować.

  2. ERRATA pisze:

    Uważam, że przez całe życie można realizować ciekawe rzeczy, mieć pasję, zmieniać je, szukać nowych wyzwań. Wiek to tylko liczba, ważne jest na ile się czujemy i czy mamy ochotę działać.

    • grafomanya pisze:

      Można, a pewnie. Rzecz nie w tym, by położyć się do trumny i czekać. Rzecz w tym, by sobie pewne fakty przy okazji kryzysu uświadomić, pogodzić się z tym, że się umrze, że ma się za mało talentu i za mało sił oraz czasu do sięgnięcia po pewne nagrody (np. Nobla), przejść nad tym do porządku dziennego i ruszyć dalej. Już niekoniecznie w górę, niekoniecznie kosztem własnego zdrowia i życia prywatnego. Młodość chmurną i durną zastąpić dojrzałością mądra i pogodną.

  3. grafomanya pisze:

    Dziękuję za komentarz, pragnę tylko zaznaczyć, że tekst nie jest pisany z perspektywy jednej osoby, lecz odnosi się do pewnej średniej dla populacji. Polecam podlinkowany w tekście wywiad mój wpis stanowi swego rodzaju tego wywiadu streszczenie 🙂 Sądzę, że jest tak, jak Pani pisze – kryzys dopada nas wcześniej (40), albo później, niektórych pewnie nie dopada wcale. Ale średnio (średnio!) pojawia się koło 40-tki…

    Powodzenia w nowym kraju!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s