Baśń o wężowym sercu [recenzja]

Uwielbiam dobre baśnie. Dobre, czyli krwiste i pieprzne, takie absolutnie nie dla dzieci. Uwielbiam, gdy są pogłębione i świetnie opowiedziane. A kiedy jeszcze baśnie te sięgają po polską historię… O, to jest mistrzostwo mojego literackiego świata!

Z twórczością Radka Raka zetknęłam się po raz pierwszy przy okazji bardzo dobrego „Pustego nieba”. O ile kojarzę, za tamtą baśń z Lublinem w tle autor dostał nawet jakąś nagrodę. Słusznie, ale…

„Baśń o wężowym sercu, albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” jest książką jeszcze lepszą. Rzecz cała dzieje się w Galicji pierwszej połowy XIX wieku (co z tytułu powieści łatwo można wywnioskować 😉). Bohaterem głównym jest (niespodzianka 😜) Jakób Szela. Tak, tak, ten sam Szela, co wzniecił w roku 1846 powstanie przeciw polskim panom, i który stał się na lata postrachem tzw. klasy posiadającej. U Radka Raka jest wszystko, jak ma być – i chamska bieda, i pańska buta, i austriacki spisek, i Polska na ustach, i rabacja galicyjska jest… Jest wszystko, a nawet więcej, bo prawdziwe wydarzenia stanowią zaledwie szkielet dla tej pięknej i strasznej opowieści, wypełnionej po brzegi magią i echami ludowych legend.

Polecam, jeśli macie pod ręką wersję drukowaną, albo macie opcję zaopatrzenia się w e-booka 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzyjnie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s